niedziela, 28 września 2014

Rozdział 7

Nie wiedziałam co się stało wieczorem, miałam wyrzuty sumienia, źle się z tym czułam.Dziewczyny rano zobaczyły, że jestem "jakaś inna", ale myślały, że chodzi o nasze spotkanie z gwiazdami BVB!
-EJ Am? Ty dziś kontaktujesz? Co Ci Mats do tego drinka dolał?-  zaśmiała się Zuz
-Hmm..co? A...nie jakoś tak.. głowa mnie boli- skłamałam
Jadłyśmy śniadanie, aż wstał Seba...
-Cześć dziewczyny..- ziewnął
-Oj jaki nie wyspany co Ty w nocy robiłeś?- zapytała Domi
-Dużo, za dużo - i spojrzał na mnie, przeszły mnie ciarki.Ciągle nie wiedziałam czemu to zrobiliśmy (nie)zwykły pocałunek, a wzbudzał tyle emocji.
-Dobra idziemy!- rzuciłam hasło, by przerwać tą chwile
-Co Ci się tak spieszy?- zaśmiała się Zuz- A... ona chce Erika spotkać! Dobra idziemy!
Trening minął jak zwykle, a gdy wróciliśmy do Domu Sebastiana nie było go tam, był na swoim treningu "ufff" odetchnęłam.
Ale czemu ja to tak przezywam!? "TO TYLKO pocałunek" wmawiałam sobie dalej.
Z zamyśleń wyrwał mnie sms
" Hej! Co Ty na to: Kawiarnia "La cafe" Dziś o 18:00?"- Erik
Odpisałam
"hej! Bardzo chętnie, ale dziś idę (jak się nie zgubię) na szkolenie dla trenerów, PS- wiesz gdzie jest ulica KuhstrBe* (*nie mam niemieckich znaków :C) "
To całe szkolenie dziś to moment by się oderwać od Seby...
"A może i wiem :)  HIHI!♥ I co teraz?"
                                                              "A nie chciałbyś mi powiedzieć gdzie to jest dokładniej?:)"

"Dobra, To tak, ja będę czekał na Ciebie pod SIP i cię tam zawiozę na którą masz tam być?;)"

                                                             "OOO! KOCHANY!♥ DZIĘKUJĘ! Muszę być o 17! :)"

"To o 16:20 pod SIP!:) CZEKAM! :D"

                                                                                                    "Będę!~Jeszcze raz dziękuję! :* 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnęłam się do telefonu, a do pokoju weszły dziewczyny.
-Co taki zaciesz Am?
-HIHI! Bo dziś na to szkolenie zawiezie mnie Erik!
-A To farciara, co nie ZUZ!?- zaśmiała się Domi
-Głupi ma zawsze szczęście!- uśmiechnęły się
-Też WAS bardzo KOCHAM! WAS!♥
-Oj już nie słodź, Am!♥ Zostaw ten cukier dla Erika! - powiedziała Dominika składając swoje cichy z treningu
-Z taką ilością cukrzyca murowana!
Czas mijał a więc razem z dziewczynami udałyśmy się na Pizzę..no dobrze, nie za zdrowo, ale na szybko, a tego potrzebowałyśmy! Gdy wróciliśmy przygotowałam się na kurs.UBRAŁAM SIĘ i wyszłam chwilę przed czasem, było dziś wyjątkowo chłodno więc narzuciłam mój sweterek. Nie wiedziałam co na tym kursie  będzie- co mnie czeka! Ale byłam pozytywnie nastawiona - w końcu to ja Amelia, asystentka Kloppa! :)
-HEJ! - przywitał mnie Erik
-HEEJ! Dziękuję jeszcze raz!- powiedziałam otwierając drzwi do jego auta
-Nie ma sprawy , dla mnie to sama przyjemność- i posłał mi oczko
Uśmiechnęłam się z nim czułam się inaczej, kiedy był obok mnie byłam sobą, czułam się bezpiecznie , nie tak jak z Sebastianem... Właściwie czemu o nim ciągle myślę!!!
-Jesteśmy!
-O dziękuję ślicznie!
-Nie ma sprawy, a wiesz o której kończysz?
-Ma to potrwać z 2 godzinki, ale nie wiem dokładnie.
-To zadzwoń , to Cię odbiorę
-Już trafię, spokojnie
-Oj tam, to że trafisz to jedno, ale możemy iść do tej kawiarni!
-HAH A ten tylko o jednym, dobra, zadzwonię! PA
-Pa!
Weszłam do budynku, dużego budynku! Oczywiście zgubiłam się w środku. Tam było pełno starszych ludzi, zazwyczaj Panów.
-Czy to miejsce dla mnie? -pomyślałam
PO 20 minutach znalazłam salę i weszłam do środka
Usiadłam w ławce z jakimś byłym piłkarzem, szczerze nie kojarzyłam go, no ale...
Pierwszy wykład bardzo mi się podobał trwał godzinę i był o motywowaniu młodych piłkarzy! Super sprawa! Druga godzina była już poświęcona teorii piłki nożnej.
Szybko minęło.
Wyszłam z budynku i już miałam dzwonić do Erika, ale ten..stał już na parkingu.
_hej, A ja nie miałam zadzwonić?-zaśmiałam się
-Hej! Miałaś, ale ja jestem jasnowidzem
-Ach tak?
-OCZYWIŚCIE! Więc wiem , że chcesz iść ze mną na kawę!
-A ja tego baaardzo chcę?-droczyłam się
-OJ BAAAAAAAARDZO!
-No niech Ci będzie!
I pojechaliśmy.
-Oj zimno dziś jak na maj!
-Zimno, zimno! -dodałam siadając przy stole
-Dwie kawy poprosimy- powiedział Durm - I jak na kursie opowiadaj!?
No tak jakoś..rozmawialiśmy przez prawie 2 godziny.
-To ja się zbieram- wstałam i zasunęłam krzesło , było mi BAAAAAAArdzo miło jasnowidzu! :)
-Mówiłem! Chodź odwiozę Cię do domu.
-Dzięki
-Właściwie, jeśli mogę spytać..to nie wasz dom prawda?
-No..To dom Sebastiana, on gra w BVB w U21 , jest Polakiem i poznaliśmy go już jakiś czas temu, pomaga nam :)
-OO To miło z jego strony.
-Miło.- powiedziałam i ciągle myślałam o tym co się wydarzyło, Cholera ile można! ??Było minęło idziemy dalej
-Jesteśmy!
-Dziękuję, za podwózkę i za miły BAAAARDZO miły wieczór!
-To ja dziękuję - powiedział i tak ładnie się uśmiechnął
Weszłam do domu cała w skowronkach!
-HEJ nie za długie to szkolenie?-zaśmiała się Zuz.
-Nie... HAHH byłam w kawiarni z Erikiem
-Osz ty!
-A gdzie Dominika?-Zapytałam gdy skapnęłam się, że nie widać jej nigdzie
-A wiesz, były w super cenie, LAST MINUTE bilety tyle , że do Berlina, tam mieszka jej siostra i ją zwiezie do domu, wiesz musi załatwić sprawy ...
-Wiem..my tez musimy, trzeba sprawdzać last minute!
-Trzeba! Chodź sprawdzimy co jest! PATRZ!!! JEST LOT do KATO!!! AAAAAAAAAA!!
-Czekaj..CZEKAj....O a dwa dni później jest lot do mnie, no pięknie! Trzeba do Kloppa zadzwonić!
No i zadzwoniliśmy, nie było żadnego problemu. Czyli Zuz leci do domu w piątek a ja w niedzielę...Załatwione, zabookowane!
-Ej Am... Chodź idziemy do kina!
-A co Ciebie wzięło ?- zapytałam zszokowana
-A czemu nie, fajny film leci, angielski z napisami po niemiecku, to Ty będziesz słuchać a ja czytać!
-No dobra to chodź.
-Bierzemy Sebę?
-NIEE! Znaczy... nie zróbmy babski wieczór- nie chciałam widzieć Seby... A wizja zostania z nim kilka dni samemu była straszna, oby Domi zdążyła wrócić , przebrałam się bo miałam dość spódniczki W TO i poszłyśmy na film- O MIŁOŚCI! Rozbeczałyśmy się pięć razy i wróciłyśmy do domu.
-Ładny był!
-No całkiem całkiem
-A nie chciałaś iść.
-Chciałam..Dobra ja idę spać... DOBRANOC ZUZ
-DOBRANOC Am
--------------------------------
Przepraszam MOPA Z ten mój i FLAKA Żart♥ Ale no :D AHAHA Reakcja była dobra♥ I Tak cie kochamy!♥







piątek, 12 września 2014

Rozdział 6

Do Domu Sebastiana wbiegłyśmy jak najszybciej!
-Zadzwoń do niego!-powiedziała Dominika patrząc na kartkę z numerem.
-Po co?- zadałam proste pytanie
-Po nic, umówcie się, a nóż widelec..no nie ma dziewczyny chłopak! Wiesz...bo jak nie Ty to ja zadzwonię!- śmiała się Domi
-Niech robi co chce, stracić taką okazję! Aww..ale jej problem!- mówiła Zuz.
-Dziewczyny..ja go nie znam
-Najwyższa pora poznać!
-Przyjechałam tu spędzić czas z kimś innym- z przyjaciółkami!  Idziemy na spacer! - no i poszłyśmy, nie wiedziałam, czy chcę poznać dokładniej gwiazdę BVB...no bo na pewno nic  z tego nie wyniknie, a ja się załamię... WYKLUCZONE! Przyjechałam tu dla Zuz i Domi! Dla Naszych marzeń!
Duży park, ławki..- usiadłyśmy
-Ja ciągle nie wierzę...
-Ja też... - skomentowałam słowa Zuz..
-Wiecie, że się z tego śmiałyśmy 2 dni temu.
-Nie wolno lekceważyć marzeń- uśmiechnęłam się
Przeszłyśmy się dalej. Strzeliłyśmy selfie i wrzuciłam na fejsa.
"To kwestia czasu, gdy całe nasze życie wywróci się do góry nogami. W : Dortmund, Germany. "- pstryk! Post dodany!
Po chwili dostałam sms-a.
"Hej! Załatwiłem sobie numer od Kloppo! Nie chciał mi dać, no ale uległ gdy mu powiedziałem że zostawiłaś bransoletkę w szatni.Masz czas dziś około 19? Weźmiesz dziewczyny, ja chlopaków i pójdziemy gdzieś.. no nie wiem..coś się wymyśli? Hmm..? Zdecydowana? ~Twój ukochany piłkarz, najlepszy, MISTRZ ŚWIATA! Erik <3 :*"
-To od Erika...Nie wiem czy miałybyście ochotę...szczególnie ty Domi...spotkać chłopaków z BVB... Nie..pewnie nie ,co? No to napisze mu, że...
-AM!!! Wariatko! TRUTNIU JEDEN! O której ? Juz jestem gotowa , wychodzę! - mówiła zaszokowana Zuz,a Domi znów stała w szoku
-Domi pobudka!
-Ja w to nie wierzę!- zaczęła piszczeć i podnosić nas do góry!-DZIEWCZYNY! MÓWCIE - TO SEN PRAWDA?
-Nie Domiś...To rzeczywistość, która nas zaczyna otaczać.!- uśmiechem odparłam
Poszłyśmy do domu się "ogarnąć"Ubrałyśmy się i pożegnaliśmy z Seba.

-Wychodzimy!
-SAME!?
_nie koniecznie!- uśmiechnęłam się do troskliwego Sebastiana
-Nie zgubicie się?
-Wątpię troskliwcu! -Zachichotałam i wyszłam do dziewczyn.
Poszłyśmy w umówione miejsce .
-I gdzie oni są!? A jak nas wystawili?- panikowała Zuzka.
-Nie..Nie możliwe... To nie podobne do Erika- mówiłam
-Ale ...-zaczęła Zuz po czym przed nami zahamowało auto
-Przepraszamy panienki za spóźnienie, wsiadajcie!- Tak zamurowało nas! Mats Hummels, własnie był przed nami, i do nas mówił.
Byłyśmy przez moment w szoku. Ale wsiadłyśmy. W środku jeszcze więcej niespodzianek ! KUBA, Marco, Erik!
-słyszałem , że Pani asystent Kloppo, gratulacje!- w pierwszej chwili nie zrozumiałam że mówią do mnie...
-A..Tak jakoś wyszło.- uśmiechnęłam się speszona.
-No to Polacy podbijają BVB - nie ma co! - powiedział do nas po Polsku Kuba
Zaczęliśmy się śmiać, po czym atmosfera się rozluźniła. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu... no dobra.. tylko pojechaliśmy, bo nie dało się wyjść z auta, paparazzi czatowało na każdy krok piłkarzy.
-To co wbijamy do mnie?-zaproponował Hummels
-O Mats jeśli tak prosisz - zaśmiał się Durm.
Po czym ruszyliśmy jakimś alejkami. "W życiu bym tu nie dotarła"-pomyślałam
Gdy zobaczyłyśmy jego dom zamurowało nas po raz 27843896 a gdy weszłyśmy do środka byłyśmy jeszcze w większym szoku.
-No no- tyle dałam z siebie wyrzucić
-Nieźle.-dodała Zuz, A Domi..no znowu nie kontaktowała ;)
-A Wy nie szukacie przypadkiem mieszkania w Dortmundzie- spytał Kuba
-wiesz jak to jest..na razie mamy gdzie mieszkać..jeszcze tyle spraw do załatwienie w Polsce...jedziemy tam za 2 tygodnie wszystko ogarnąć.
-Jak coś to mogę Wam pomóc, tez przez to przechodziłem- zaproponował pomoc Kuba
-Dzięki- odpowiedziała Dominika.
Siedzieliśmy, obejrzeliśmy jakiś film stwierdziłam z dziewczynami, że trzeba się zbierać.
-No Amm..nie nie jeszcze- chciał nas zatrzymać Mats
-Mats, my jutro normalnie do Pracy , na rano!
-A Bo to się raz o 5 kładło spać a o 7 na trening biegło- zaśmiał się Erik
-Ta..a potem wchodzisz do szatni i Łukasz z Kuba ci szafkę pokleili! Życiowe - dodał Marco patrząc co chwile na Zuz
-Dobra, Dobra, ich pierwszy tydzień! Niech się dobrze pokażą! Odwiozę Was!- zaproponował Kuba
Po drodze w końcu po POLSKU mogliśmy porozmawiać. Niemieckiego znałam podstawowe podstawy. Co raz więcej się uczyłam, no a teraz to już w ogóle trzeba było się zabrać do roboty!
-No to pa! Do jutra!
-PA!!! - powiedziałyśmy i poszłyśmy do domu Seby
-On jest IDEALNY w każdym calu- powiedziała Domi rzucając się na łóżko
-Każdy z nich jest!- dodałyśmy z Zuz bez apelacyjne
-Boję się, że to sen i że wstane i trego nie będzie. Nie będzie Dortmundu, nie będzie SIP, nie będzie WAS obok mnie, nie będzie Erika, Matsa, Seby chłopaków...
-To nie sen Am. Ale chętnie pójdę w kimono! -ziewnęła Zuzka
I rozeszłyśmy się do swoich łóżek, ale mimo późnej pory nie mogłam zasnąć, wyszłam na taras, świeciło się światło
-Hejj, nie śpisz-Zapytałam
-Nie... Jakoś tak wyszło..- Sebastian był wyraźnie smutny
Ubrałam bluzę i dosiadłam się do niego.KLIK
-Coś się stało?- zapytałam cicho
-Nic...-Am?
-Tak? - spojrzeliśmy sobie w oczy
Nic już nie powiedział , chwila wygrała, emocje. Jego usta połączyły się z moimi, złapał mnie za tył głowy! Przyciągną mocno do siebie i przytulił.
-Sebastian...
-Cii...
Idealnie całował.
Mimo wszystko wewnętrzny głos mówił mi, że coś jest nie tak! Czułam, że będąc blisko Sebastiana...nie czuję się bezpiecznie, może to cos w stylu znajomość na granicy ryzyka, romansu...
-Przepraszam,ale jak Ciebie zobaczyłem...
Milczałam. To była pierwsza taka sytuacja w życiu.
-Jeżeli...my ...możemy zapomnieć.
Ciągle  milczałam.
-Dobranoc- zdecydowałam się odezwać i powędrowałam do  łóżka. ale wiedziałam jedno- nie zasnę tej nocy
-----------------------------
Wymęczony rozdział prosto od Trutnia 1909! :)






















niedziela, 7 września 2014

Rozdział 5

-Poważnie??- zapytały zdziwione.
-poważnie- uśmiechnęłam się delikatnie i weszłam do Hostelu. Przebrałyśmy się i wziełyśmy szybki prysznic po czym napisałam do Sebastiana.
                                                                   "Co taaaaam? :) " 
Po kilku minutach dostałam odpowiedź!
                                   Siedzę sam jak palec w domu...ehh... A Wy juz w Polsce?
Zaśmiałam się i pomyślałam co odpisać!
                                                          Nie. Długa historia. Siedzimy w Dortmundzie! Spotkamy się? :)

"OK, czekam za 20 minut na Starym Rynku!"

Szybko zabrałam telefon do torebki i kilka potrzebnych rzeczy. Rzuciłam coś na pożegnanie do dziewczyn i wyszłam na przystanek. Sebastian był już na miejscu.
-hej!
-Hej!
-Amelia...powiesz mi o co tutaj chodzi?
-EEee...w skrócie?
kiwnął głową.
-Zuzka zapomniała biletów powrotnych... poszliśmy na trening do damskiej sekcji BVB i dziewczyny się dostały. I nie wiemy co robić. Tak w skrócie!
-CO? HAHH no niezły skrót coś czuję... A Ty? Nie dostałaś się?
-Gdybyś widział jak gram nie dziwił byś się tak.
-To co...wracasz do Polski?
-Oj..Sebastian nie wiem..nic już nie wiem. na razie mamy na głowie sprawy meldunkowe. Hotele i hostele pękają w szwach!
-Ej.. to co nic nie mówicie! Zbierajcie manatki i wpadajcie do mnie! Siedzę sam jak ten palec w tym domu! Rodzice wpadną raz na miesiąc i to wszystko!
-nie możemy ci się tak zrzucić na głowę - odparłam
-jasne, że możecie! Pokaże Wam Dortmund! Poznacie ludzi!
To nie było w moim stylu, ale jeśli człowiek nie ma gdzie mieszkać to ratuje się każdą opcją!  Wahałam SIĘ jeszcze przez chwilę, no ale sytuacja mówi sama za siebie. Liga zaczynała się za tydzień. Czas na podejmowanie szybkich decyzji!  Zadzwoniłam do dziewczyn, były w szoku, ale zgodziły się na taki zwrot akcji!
Było już po 22, a my przyjechaliśmy do domy Seby. Do SIP miał może z dwa kilometry i było widać ten piękny stadion z balkonu.
- Czujcie się jak u siebie! - krzyknął Sebastian i rzucił się zmęczony na łóżko!- Ej.. Może zrobimy nockę!? Zaraz dzwonię do Mateusza, Maksa i jeszcze kilku kumpli. Będzie zabawa!
Mimo, że byłyśmy już tym wszystkim zmęczone i marzyłyśmy o śnie, nie wybrzydzałyśmy. To jego dom!
Po godzinie dom "naszego wybawcy" zamienił się w klub, dyskotekę!
W lodówce było tylko piwo, chipsy walały się po całym domu, a muzyka zatrzęsła całym osiedlem!
Już nie czułyśmy zmęczenia. Około 4 nad ranem wszyscy posneli w przeróżnych miejscach!
 Mati spał na schodach, Ken za łóżko wybrał wannę, a Maks idealnie czuł się w kuchni!
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Zuzkę która już szukała wody do picia.
-Co tu się działo!?
-Am..pojęcia nie mam! A wypiłam maks 2 piwa!
-No nieźle. Trzeba tu ogarnąć.
Obudziłyśmy Dominikę i posprzątałyśmy dom ( tyle o ile się dało) Wyszłyśmy do ogrodu, by odetchnąć!
-Uff..
-No było ciekawie...
-A co z BVB, decydujemy się!?
-Nie wiem...
-czemu nie! Wiecie ile dziewczyn chce być na
waszym miejscu!?- Powiedział Seba w drzwiach\
-O witamy królewicza!
-Witam moje 3 królewny!
-Już nie słodźcie bo cukrzycy dostanę - wtrącił Mateusz z roztrzepaną grzywką
- Oj tam! Nie przesadzaj Osti! -uśmiechnęła się Zuz
Po 15 wszyscy rozeszli się do domów. To był czas na podjęcie decyzji, zadzwonienia do rodziców, rodziny, przyjaciół z Polski.
-Tato, to nie powtarzalna okazja! - kłóciłam się
-A co ze studiami!? - krzyczał co raz głośniej
-Zrobię w Dortmundzie
-Nie znasz języka
-Nauczę się
-WRACAJ!
-Nie! Zostaje, zdecydowałam!
-Z kimś kogo znasz z internetu... Amelia!
-TATO! Znasz je! Miałeś okazje poznać i Zuz i Dominikę! Dobra.. zostaje to moja decyzja, Pa tato...
-Am...!
Nie słuchałam dalej- rozłączyłam się i ze łzami w oczach pobiegłam przed siebie, trzasnęłam furtka i biegłam ile sił w nogach- jakby ktoś mnie gonił!
-Amm!? - zawołał Sebastian zdziwiony, ale już go nie słyszałam
Biegłam, miałam na sobie sportowy strój bo w planach miałam wieczorne bieganie. Ale po co wszystko planować!?
Biegłam jak nigdy. Mijając SIP usłyszałam
-Am..Ame..Amelia? !!
Zwolniłam, odwróciłam głowę i stanęłam
-Dzień Dobry trenerze!
-Mów mi Jurgen, hej Amme..A..
-Może być Am! -uśmiechnęłam się
-No powiem Ci, że chyba błąd zrobiłem, patrząc jak zasuwasz!
-Nie..AHHA To tak..wyjątkowo jakoś!
-Zdecydowałaś się?
-Ta..Ni..To znaczy...
-Potrzebujesz czasu? rozumiem.
-Nie! To znaczy... już podjęłam decyzję i mam nadzieję, że nie będę żałować. Zostaje na SIP!
-WSPANIALE!- dodał i podniósł mnie!
-HAH no bez przesady!
-A dziewczyny się zdecydowały?
-To znaczy.trzeba z nimi rozmawiać... wybiegłam z domu jak rozmawiały z rodzinami.
-Dobra, już cie nie zatrzymuje! leć!
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia Am!
Pobiegłam nad jezioro. Tam usiadłam zmęczona na ławce...podjęłam decyzję..za szybko..to kwestia impulsu, źle zrobiłam, tata zawsze ma rację, a ja go zawsze nie słucham i żałuje!
"hej! ♥ Tęsknicie za mną? Jest taka sprawa, że... zostaję w Dortmundzie.. Mam tu już załatwiona prace..przepraszam!♥ tęsknie! Przyjaźń to przetrwa prawda? Kochająca zawsze Am"- napisałam do przyjaciółki i rozpłakałam się.
Nie zwracałam uwagi na innych! Na nic! Płakałam - po prostu!
-Hej coś się stało? Mogę Ci jakoś pomóc? -zapytał młody Niemiec.
-Nie..- odpowiedziałam nie patrząc na rozmówce. ten usiadł koło mnie i podał  mi chusteczkę.
-Erik jestem!- uśmiechnął się i podał mi dłoń
Spojrzałam. Przetarłam oczy! Erik!? Ten Erik DURM????
-Hej...Am..Amelia, możesz mówić Am. - uśmiechnęłam się delikatnie
-To jak juz się znamy. To co się dzieje?
-Nic..JA...nic się nie układa.
-Hmm?
-Nie jestem stąd ... przyjechałam z Polski...na Wasz mecz...
Wtedy już widziała że go poznałam.
-Tak...potem nie miałam jak wrócić i.. nie właściwie... nie znamy się a  ja Ci opowiadam moje problemy..przepraszam.
-Ej! Spokojnie! Mogę Ci pomóc... Chcesz wrócić! Tak?
-Nie... to znaczy... ja... Przepraszam.- powiedziałam i znów pobiegłam ile sił w nogach.
Słyszałam tylko!
-Poczekaj! Am!
I uczucie że ktoś za mną biegnie. "dodałam gazu". i uciekłam chowając się za którymś z drzew. Widziałam, że Erik szukał mnie przez moment. Ale nie znalazł! Uf.. co ja robię!?
Wróciłam do domu Sebastiana, dziewczyny już były pewne- zostają!  Ja też. (chyba)
Tydzień nie wiadomo kiedy zleciał! Ogrom spraw meldunkowych! I tak za 2 tygodnie musimy jechać do polski by załatwić tam sprawy! Trochę tego na naszych głowach!
 Dziś pierwszy dzień!
-Dziewczyny wstawajcie - krzyknął zaspany Sebastian po czym jak wszedł do kuchni zastał gotowe do wyjścia lokatorki
-I tak nie spałyśmy!- zaśmiałyśmy się w tym samym czasie
-Powodzenia!
Dziewczyny wyszły. Spojrzałam na Sebastiana.
-Powodzenie Pani Trener!
-Na razie asystent - sprzedałam mu pstryczka w nos i zaśmiałam się jak zawsze po czym spojrzeliśmy sobie w oczy. Chwila ciszy.
-Lecę pa! - szybko zakończyłam sytuację.
-To co Podbijmy SIP! - krzyknęła Zuz.
-Podbijmy!
 Dotarłyśmy, dziewczyny poszły do szatani, a ja do pokoju trenerów.
No tak... Tylko gdzie to jest!? Hm..
Na szczęście przede mną szedł młody chłopak, chyba piłkarz, był w dresie BVB z torbą.
-Przepraszam, gdzie jest pokój tre..- przerwałam gdy chłopak się odwrócił.
-Am???
-E..Cześć Erik..
-Co ty tu robisz!?
-Ja..Tu pracuje...
-Hmm.. To to był twój problem!?
-Wiesz.. nie jest łatwo zakończyć wszystko z dnia na dzień i zacząć żyć w innym kraju bez języka..
-Czekaj... Otwórz buzie..
-Słucham..
-No otwórz.
Zrobiłam to nie wiedząc o co chodzi.
-MASZ język ! - zaśmiał się na cały hol
-Dowcipniś! - dodałam uśmiechnięta! No dobra udało mu się, pocieszył!
-To o co się pytałaś?
-A.. No... Gdzie jest pokój trenerów.
-Wow! WOW! WOW! Trenerów????
-Tak..
-No ładnie..czekaj słyszałem coś...Asystentka KLOPPO! NO tak mówił coś o Am.. nie skojarzyłem! Chodź zaprowadzę Cię! - chwycił mnie szybko za rękę i szybkim chodem poszedł w jakiś korytarz!
-Ejj nie tak szybko! -
-Wiem, że umiesz szybciej! WIDZIAŁEM!- pokazał mi język i znów się uśmiechnął, swoją droga pozytywny facet!
- To te drzwi!- zapukał i otworzył- Dzień Dobry, starszy uczeń przyprowadził nową uczennicę!
-O świetnie! Amm! Witaj! Dzięki Erik.
-Polecam się na przyszłość - i z udawana poważną miną UKŁONIŁ się
_Wariat - pomyślałam
Dostałam wskazówki co i jak! Rozgrzewkę miałam poprowadzić według własnej inicjatywy - zrobiłam to!  Reszty uczyłam się na bieżąco. Po treningu Klopp wręczył mi wielką kopertę!
-To już opłacony przez BVB kurs na licencje trenera.
Szybko to sie toczy! Bardzo szybko!
_A...dziękuję- wydukałam
-Spokojnie, jak coś zawsze pomogę! Tez to przechodziłem..EE Męka!- zachęcił mnie Klopp śmiejąc się jak to ma zwyczaj!
Poczekałam na dziewczyny i wyszłyśmy z SIP. Nagle ktoś zaczął krzyczeć za naszymi plecami.
-AMMM! AMMM!
odwróciłyśmy się wszystkie.
-O Boże to ERIK DURM!!!!!!!!!!!- Mówiła zaskoczona DOMINIKA! - DURMMM!!AAAAAAA
-hej dziewczyny, Erik jestem.
-Hej, ja jestem Zuz, a to..- spojrzałyśmy na Dominikę która stałą wpatrzona w Erika jak nieprzytomna - A TO Domi...
-Hej!.. Am słuchaj jak coś to tu masz mój numer! Tylko już nie uciekaj!
-Pomyślę - spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać - Oj żartuje!
-To ja lecę na trening!
-Pa!
-PAA!!
Nagle Domi wyrwała kartkę z mojej ręki!
-HIHI To już jest moje! - po czym zaczełysmy za nią biec! Śmiechu było co nie miara!
Czy na prawdę mam żałować? Może tak miało być?
------------------------
TAk! jest napisany! Czekam na komentarze! Bo strasznie motywują! A siedziałam nad tym rozdziałem cała niedzielę a i tak w 100 proc zadowolona nie jestem! BUZIAKI Trzymajcie się ! :*
TRUTEŃ 1909