-Poważnie??- zapytały zdziwione.
-poważnie- uśmiechnęłam się delikatnie i weszłam do Hostelu. Przebrałyśmy się i wziełyśmy szybki prysznic po czym napisałam do Sebastiana.
"Co taaaaam? :) "
Po kilku minutach dostałam odpowiedź!
Siedzę sam jak palec w domu...ehh... A Wy juz w Polsce?
Zaśmiałam się i pomyślałam co odpisać!
Nie. Długa historia. Siedzimy w Dortmundzie! Spotkamy się? :)
"OK, czekam za 20 minut na Starym Rynku!"
Szybko zabrałam telefon do torebki i kilka potrzebnych rzeczy. Rzuciłam coś na pożegnanie do dziewczyn i wyszłam na przystanek. Sebastian był już na miejscu.
-hej!
-Hej!
-Amelia...powiesz mi o co tutaj chodzi?
-EEee...w skrócie?
kiwnął głową.
-Zuzka zapomniała biletów powrotnych... poszliśmy na trening do damskiej sekcji BVB i dziewczyny się dostały. I nie wiemy co robić. Tak w skrócie!
-CO? HAHH no niezły skrót coś czuję... A Ty? Nie dostałaś się?
-Gdybyś widział jak gram nie dziwił byś się tak.
-To co...wracasz do Polski?
-Oj..Sebastian nie wiem..nic już nie wiem. na razie mamy na głowie sprawy meldunkowe. Hotele i hostele pękają w szwach!
-Ej.. to co nic nie mówicie! Zbierajcie manatki i wpadajcie do mnie! Siedzę sam jak ten palec w tym domu! Rodzice wpadną raz na miesiąc i to wszystko!
-nie możemy ci się tak zrzucić na głowę - odparłam
-jasne, że możecie! Pokaże Wam Dortmund! Poznacie ludzi!
To nie było w moim stylu, ale jeśli człowiek nie ma gdzie mieszkać to ratuje się każdą opcją! Wahałam SIĘ jeszcze przez chwilę, no ale sytuacja mówi sama za siebie. Liga zaczynała się za tydzień. Czas na podejmowanie szybkich decyzji! Zadzwoniłam do dziewczyn, były w szoku, ale zgodziły się na taki zwrot akcji!
Było już po 22, a my przyjechaliśmy do domy Seby. Do SIP miał może z dwa kilometry i było widać ten piękny stadion z balkonu.
- Czujcie się jak u siebie! - krzyknął Sebastian i rzucił się zmęczony na łóżko!- Ej.. Może zrobimy nockę!? Zaraz dzwonię do Mateusza, Maksa i jeszcze kilku kumpli. Będzie zabawa!
Mimo, że byłyśmy już tym wszystkim zmęczone i marzyłyśmy o śnie, nie wybrzydzałyśmy. To jego dom!
Po godzinie dom "naszego wybawcy" zamienił się w klub, dyskotekę!
W lodówce było tylko piwo, chipsy walały się po całym domu, a muzyka zatrzęsła całym osiedlem!
Już nie czułyśmy zmęczenia. Około 4 nad ranem wszyscy posneli w przeróżnych miejscach!
Mati spał na schodach, Ken za łóżko wybrał wannę, a Maks idealnie czuł się w kuchni!
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Zuzkę która już szukała wody do picia.
-Co tu się działo!?
-Am..pojęcia nie mam! A wypiłam maks 2 piwa!
-No nieźle. Trzeba tu ogarnąć.
Obudziłyśmy Dominikę i posprzątałyśmy dom ( tyle o ile się dało) Wyszłyśmy do ogrodu, by odetchnąć!
-Uff..
-No było ciekawie...
-A co z BVB, decydujemy się!?
-Nie wiem...
-czemu nie! Wiecie ile dziewczyn chce być na
waszym miejscu!?- Powiedział Seba w drzwiach\
-O witamy królewicza!
-Witam moje 3 królewny!
-Już nie słodźcie bo cukrzycy dostanę - wtrącił Mateusz z roztrzepaną grzywką
- Oj tam! Nie przesadzaj Osti! -uśmiechnęła się Zuz
Po 15 wszyscy rozeszli się do domów. To był czas na podjęcie decyzji, zadzwonienia do rodziców, rodziny, przyjaciół z Polski.
-Tato, to nie powtarzalna okazja! - kłóciłam się
-A co ze studiami!? - krzyczał co raz głośniej
-Zrobię w Dortmundzie
-Nie znasz języka
-Nauczę się
-WRACAJ!
-Nie! Zostaje, zdecydowałam!
-Z kimś kogo znasz z internetu... Amelia!
-TATO! Znasz je! Miałeś okazje poznać i Zuz i Dominikę! Dobra.. zostaje to moja decyzja, Pa tato...
-Am...!
Nie słuchałam dalej- rozłączyłam się i ze łzami w oczach pobiegłam przed siebie, trzasnęłam furtka i biegłam ile sił w nogach- jakby ktoś mnie gonił!
-Amm!? - zawołał Sebastian zdziwiony, ale już go nie słyszałam
Biegłam, miałam na sobie sportowy strój bo w planach miałam wieczorne bieganie. Ale po co wszystko planować!?
Biegłam jak nigdy. Mijając SIP usłyszałam
-Am..Ame..Amelia? !!
Zwolniłam, odwróciłam głowę i stanęłam
-Dzień Dobry trenerze!
-Mów mi Jurgen, hej Amme..A..
-Może być Am! -uśmiechnęłam się
-No powiem Ci, że chyba błąd zrobiłem, patrząc jak zasuwasz!
-Nie..AHHA To tak..wyjątkowo jakoś!
-Zdecydowałaś się?
-Ta..Ni..To znaczy...
-Potrzebujesz czasu? rozumiem.
-Nie! To znaczy... już podjęłam decyzję i mam nadzieję, że nie będę żałować. Zostaje na SIP!
-WSPANIALE!- dodał i podniósł mnie!
-HAH no bez przesady!
-A dziewczyny się zdecydowały?
-To znaczy.trzeba z nimi rozmawiać... wybiegłam z domu jak rozmawiały z rodzinami.
-Dobra, już cie nie zatrzymuje! leć!
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia Am!
Pobiegłam nad jezioro. Tam usiadłam zmęczona na ławce...podjęłam decyzję..za szybko..to kwestia impulsu, źle zrobiłam, tata zawsze ma rację, a ja go zawsze nie słucham i żałuje!
"hej! ♥ Tęsknicie za mną? Jest taka sprawa, że... zostaję w Dortmundzie.. Mam tu już załatwiona prace..przepraszam!♥ tęsknie! Przyjaźń to przetrwa prawda? Kochająca zawsze Am"- napisałam do przyjaciółki i rozpłakałam się.
Nie zwracałam uwagi na innych! Na nic! Płakałam - po prostu!
-Hej coś się stało? Mogę Ci jakoś pomóc? -zapytał młody Niemiec.
-Nie..- odpowiedziałam nie patrząc na rozmówce. ten usiadł koło mnie i podał mi chusteczkę.
-Erik jestem!- uśmiechnął się i podał mi dłoń
Spojrzałam. Przetarłam oczy! Erik!? Ten Erik DURM????
-Hej...Am..Amelia, możesz mówić Am. - uśmiechnęłam się delikatnie
-To jak juz się znamy. To co się dzieje?
-Nic..JA...nic się nie układa.
-Hmm?
-Nie jestem stąd ... przyjechałam z Polski...na Wasz mecz...
Wtedy już widziała że go poznałam.
-Tak...potem nie miałam jak wrócić i.. nie właściwie... nie znamy się a ja Ci opowiadam moje problemy..przepraszam.
-Ej! Spokojnie! Mogę Ci pomóc... Chcesz wrócić! Tak?
-Nie... to znaczy... ja... Przepraszam.- powiedziałam i znów pobiegłam ile sił w nogach.
Słyszałam tylko!
-Poczekaj! Am!
I uczucie że ktoś za mną biegnie. "dodałam gazu". i uciekłam chowając się za którymś z drzew. Widziałam, że Erik szukał mnie przez moment. Ale nie znalazł! Uf.. co ja robię!?
Wróciłam do domu Sebastiana, dziewczyny już były pewne- zostają! Ja też. (chyba)
Tydzień nie wiadomo kiedy zleciał! Ogrom spraw meldunkowych! I tak za 2 tygodnie musimy jechać do polski by załatwić tam sprawy! Trochę tego na naszych głowach!
Dziś pierwszy dzień!
-Dziewczyny wstawajcie - krzyknął zaspany Sebastian po czym jak wszedł do kuchni zastał gotowe do wyjścia lokatorki
-I tak nie spałyśmy!- zaśmiałyśmy się w tym samym czasie
-Powodzenia!
Dziewczyny wyszły. Spojrzałam na Sebastiana.
-Powodzenie Pani Trener!
-Na razie asystent - sprzedałam mu pstryczka w nos i zaśmiałam się jak zawsze po czym spojrzeliśmy sobie w oczy. Chwila ciszy.
-Lecę pa! - szybko zakończyłam sytuację.
-To co Podbijmy SIP! - krzyknęła Zuz.
-Podbijmy!
Dotarłyśmy, dziewczyny poszły do szatani, a ja do pokoju trenerów.
No tak... Tylko gdzie to jest!? Hm..
Na szczęście przede mną szedł młody chłopak, chyba piłkarz, był w dresie BVB z torbą.
-Przepraszam, gdzie jest pokój tre..- przerwałam gdy chłopak się odwrócił.
-Am???
-E..Cześć Erik..
-Co ty tu robisz!?
-Ja..Tu pracuje...
-Hmm.. To to był twój problem!?
-Wiesz.. nie jest łatwo zakończyć wszystko z dnia na dzień i zacząć żyć w innym kraju bez języka..
-Czekaj... Otwórz buzie..
-Słucham..
-No otwórz.
Zrobiłam to nie wiedząc o co chodzi.
-MASZ język ! - zaśmiał się na cały hol
-Dowcipniś! - dodałam uśmiechnięta! No dobra udało mu się, pocieszył!
-To o co się pytałaś?
-A.. No... Gdzie jest pokój trenerów.
-Wow! WOW! WOW! Trenerów????
-Tak..
-No ładnie..czekaj słyszałem coś...Asystentka KLOPPO! NO tak mówił coś o Am.. nie skojarzyłem! Chodź zaprowadzę Cię! - chwycił mnie szybko za rękę i szybkim chodem poszedł w jakiś korytarz!
-Ejj nie tak szybko! -
-Wiem, że umiesz szybciej! WIDZIAŁEM!- pokazał mi język i znów się uśmiechnął, swoją droga pozytywny facet!
- To te drzwi!- zapukał i otworzył- Dzień Dobry, starszy uczeń przyprowadził nową uczennicę!
-O świetnie! Amm! Witaj! Dzięki Erik.
-Polecam się na przyszłość - i z udawana poważną miną UKŁONIŁ się
_Wariat - pomyślałam
Dostałam wskazówki co i jak! Rozgrzewkę miałam poprowadzić według własnej inicjatywy - zrobiłam to! Reszty uczyłam się na bieżąco. Po treningu Klopp wręczył mi wielką kopertę!
-To już opłacony przez BVB kurs na licencje trenera.
Szybko to sie toczy! Bardzo szybko!
_A...dziękuję- wydukałam
-Spokojnie, jak coś zawsze pomogę! Tez to przechodziłem..EE Męka!- zachęcił mnie Klopp śmiejąc się jak to ma zwyczaj!
Poczekałam na dziewczyny i wyszłyśmy z SIP. Nagle ktoś zaczął krzyczeć za naszymi plecami.
-AMMM! AMMM!
odwróciłyśmy się wszystkie.
-O Boże to ERIK DURM!!!!!!!!!!!- Mówiła zaskoczona DOMINIKA! - DURMMM!!AAAAAAA
-hej dziewczyny, Erik jestem.
-Hej, ja jestem Zuz, a to..- spojrzałyśmy na Dominikę która stałą wpatrzona w Erika jak nieprzytomna - A TO Domi...
-Hej!.. Am słuchaj jak coś to tu masz mój numer! Tylko już nie uciekaj!
-Pomyślę - spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać - Oj żartuje!
-To ja lecę na trening!
-Pa!
-PAA!!
Nagle Domi wyrwała kartkę z mojej ręki!
-HIHI To już jest moje! - po czym zaczełysmy za nią biec! Śmiechu było co nie miara!
Czy na prawdę mam żałować? Może tak miało być?
------------------------
TAk! jest napisany! Czekam na komentarze! Bo strasznie motywują! A siedziałam nad tym rozdziałem cała niedzielę a i tak w 100 proc zadowolona nie jestem! BUZIAKI Trzymajcie się ! :*
TRUTEŃ 1909
Rozdział oczywiście mi się podoba :))))))
OdpowiedzUsuńno a dokładniej opiszę ci to na priv xd
Omomomomo <3 NAJLEPSIEJSZY TRUTNIU!♥ JA CHCE KOLEJNY! I NIE KARZ MI TYLE CZEKAĆ!<333
OdpowiedzUsuń