niedziela, 12 października 2014

Rozdział 8

Dominice przedłużył się pobyt w Polsce, a Zuz wyjechała dziś rano... Zostałam sama z Sebastianem- właściwie minęło już trochę od tego wydarzenia i może warto o tym zapomnieć? TAK! ja wylot do domu miałam za 2 dni, więc dziś szłam normalnie na trening.
-Hej!? Zuz już wyjechała?-złapał mnie przy śniadaniu współlokator.
-Taak, godzinę temu się zerwała- odpowiedziałam śpiąca
-Hmmm..to może korzystając z okazji wybierzemy się gdzieś wieczorem?-podszedł bliżej.
-Ee..Nie...Nie wiem. pomyśle-odepchnęłam go delikatnie dając do zrozumienia, że nie chcę zagłębiać się w jakiekolwiek relacje- Przepraszam , muszę już lecieć na trening!
Szybko wyszłam z domu. Dzisiejszy trening musiałam poprowadzić sama bo Kloppo ze swoją jedenastką wybrał się na obóz- mają się jeszcze bardziej zintegrować, odpocząć (by nie nabywać kontuzji)Mały stres miałam- nie ukrywam, ale dałam radę. Dziewczyny są bardzo zdeterminowane! Dały z siebie 120% Stwierdziłam, że nie wrócę od razu do domu. Poszłam się przejść. Dortmund.Miejsce , które znajdowało się na mojej liście marzeń- do zwiedzenia. A teraz mam tu zamieszkać. Udałam się też do sklepu, kupiłam trochę jedzenia.No i pomaszerowałam w stronę domu Seby. Nie było go-był na treningu. Zjadłam obiad i poszłam pobiegać, gdy wróciłam siedział na kanapie.
-Hej! To co jakie plany?-zapytał
-A nie wiem... teraz idę się umyć i ogarnąć.-rzuciłam w lepszym humorze, pełna endorfin, po czym zniknęłam za drzwiami łazienki.
Gdy wyszłam z łazienki coś mi już nie pasowało. Piękny zapach, świeczki, muzyka- kiedy on to zrobił???
-Eee...A o co tu chodzi?-zapytałam zaszokowana.
-No pytałem się o plany.Nie podoba się?
Byłam w szoku.Podobało mi się, ale on...był tylko kumplem. Tylko, choć początek naszej znajomości zapowiadał się inaczej
-Aaa...ee..Podoba!
-To zapraszam do stołu
usiedliśmy i spędziliśmy przyjemny czas...tylko, że...
-Am..Bo ja chciałem ci coś powiedzieć-podszedł bliżej-Wtedy kiedy się całowaliśmy...
-Sebastian..to nie ....-próbowałam wybrnąć z sytuacji, ale on podszedł jeszcze bliżej i zamkną usta pocałunkiem, nie mogłam pozwolić na moje kolejne wyrzuty sumienie, odepchnęłam go stanowczo-NIE!
-Słucham!!??-zmienił ton. On... był mi wyjątkowo znany. Wiedziałam-z doświadczenia- że nie mogę dać sobą tak pomiatać.
-Nie, nie chcę tego pocałunku! Między nami jest tylko przyjaźń!
-O nie ja tak tego nie zostawię.- szybko rzucił się na drzwi , które zakluczył.
-Sebastian, co ty odwalasz?-moje serca waliło z prędkością światła, chciałam płakać, ale nie mogłam, nie teraz!
-Am...-uspokoił się i podchodził coraz bliżej
-Nie...zostaw mnie.
Rzucił mnie na kanapę.
-Sebastian zostaw mnie-rzucałam się jak głupia, po czym dałam mu w twarz. Rozzłościło go to jeszcze bardziej.Nie poznawałam go-był taki miły. A teraz , bił mnie. BIŁ! Próbowałam się bronić, ale był 2 razy silniejszy.
-Sebast...SEbastian...Czego ty chcesz?
Nic. Cisza. Był zajęty! Nie słyszał? zaczęło mi się kręcić w głowie, po 3 uderzeniu w głowę. Wzięłam oddech i uderzyłam go w takie miejsce, po którym ciężko było mu się pozbierać. Wstałam szybko z ziemi i uciekłam przez okno tarasowe.Musiałam biec, ale daleko nie dobiegnę.
Telefon był w kieszeni- na szczęście nie wypadł. Tylko do kogo zadzwonić? Erik był na tym wyjeździe...
-MATS!!!-pomyślałam -był po kontuzji, nie jechał na obóz!
Tylko, że nie miałam do niego numeru. Autobus. tramwaj. obym trafiła.Było mi coraz gorzej. Po godzinie jazdy. dotarłam "To chyba tu"-pomyślałam i zapukałam do drzwi-oby był w domu.
usiadłam na wycieraczce.Chyba nie było go w domu. Zaraz po tym podjechało auto! TO MATS!!
-Am? CO..Kto Ci to zrobił?
-Mats..- zaczęłam płakać
-Cicho, już spokojnie.- ukucnął i przytulił mnie.-Chodź, wejdziemy do środka, czekaj pomoge Ci wstać...powoli. Wchodźmy. Usiądź sobie. Podam ci wody.
Nie mogłam się uspokoić, a przecież byłam już bezpieczna.
-Cii..Kto ci to zrobił?-pytał cicho
[MATS]
Gdy ją zobaczyłem, byłam zszokowany. W Dortmundzie roi się od podejrzanych osób, ale...kto jest takim durniem i bije kobietę? No kto??
-Kto ci to zrobił?- pytałem cicho
Słyszałem tylko jej płacz.Była zdruzgotana.Z jej nosa leciała krew, podobnie jak z wargi, pod okiem robił się wielki siniak. Ręce były całe czerwone od szarpaniny.
-Amm..powiedz mi?-zapytałem już po angielsku, przypominając sobie, że nie umie niemieckiego.
-Maa ..Mats..-zanosiła się płaczem-To....Seba..Sebas...Sebastian-po czym znowu wybuchnęła płaczem i wtuliła się we mnie.
-Cii...już jesteś bezpieczna. -"co za drań" myślałem, ale teraz musiałem zrobić wszystko by Amelka czuła się lepiej.
-On...przygotował kolacje...zostaliśmy sami... Zuz i Domi...wyjechały do Polski...i on... on chciał mnie pocałow..pocałować..ale ja go odepchnęłam, on się zdenerwował
-Am, spójrz na mnie...czy on zrobił ci coś Jeszce-brałem wszystko pod uwagę
Ona spojrzała na mnie, i pokiwała przecząco głową po czym ciągle płakała
-Już do niego nie wrócisz Ci... spokojnie. Musimy pojechać do szpitala
-Nie...Mats nie...
-Am, trzeba sprawdzić co z tą głową! Boli?
-Boli...ale...
-Połóż się, zaraz przyjdę.
Młoda polka położyła się na kanapie, a ja zadzwoniłem do lekarza , który miał przyjechać do domu.
Lekarz zbadał Am, i stwierdził, że musi leżeć i odpoczywać, nie przemęczać się, nie dźwigać.
Zadzwonił telefon.
-Halo?Erik? HEJ! Co tam!? JAk obóz, Jurgen nie zabrał wam telefonów?
-Hej...MATS! Media piszą coś o jakiej pobitej dziewczynie przed twoim domem , widziałem zdjęcia, nie są wyraźne, ale...czy to...
-Tak...Słuchaj, zbadał ją lekarz musi leżeć...
-KTO!? KTO JEJ TO ZROBIŁ!???
-Erik, uspokój się, to nic nie da!Ten co u niego mieszkały...
-CO???????????
-Erik, spokojnie. Ona jest teraz u mnie jest bezpieczna...
-Jak ona się czuję?
-Jest roztrzęsiona, ciągle płacze...
-Zaraz do was jadę, Klopp zna sytuację, puści mnie
-Ale Erik...
-Już jadę, pa!
[Amelia]
Słyszałam tą rozmowę, ale zrozumiałam tylko, "Erik, Sebastian ..."
Nie czułam się najlepiej. Nie mogłam połączyć wątków. Po czym dostałam sms-a od Domi "Wracam! Zaraz będę jechać do domu, jest ktoś bo nie mam kluczy?"
-MATS!!!-zawołałam młodego piłkarza
-Tak!? Cos się stało??-przybiegł
-Mats..Dominika, on własnie jedzie do domu...Seby domu, ona nie może tam jechać!!!
-Spokojnie, daj mi numer.
-Halo Dominika? Z Tej strony Mats!
Rozumiałam ta rozmowę-była po angielsku, wiedziałam, że jak odbierze i go usłyszy to zejdzie na "zawał" :)
-Słuchaj, jedź od razu do mnie do domu, pamiętasz adres? Tak...Tak dokładnie, Yhym.., Tak wyjaśnimy Ci to później, byle nie wracaj do domu!
[Dominika]
Zanim znalazłam ta uliczkę minęło mi trochę, co oni kombinują.
Zobaczyłam Erika Durma, byłam w szoku , miał być na obozie
-Erik? A Ty nie na obozie?
-Nie... NO wróciłem jak najszybciej, co za ....Aż brak słów na takiego człowieka!!!!!!-był wyraźnie wkurzony
-Co ty gadasz Erik? Pokłóciłeś się z Kloppo!-zaśmiałam się
-No co ty! nic nie wiesz??
-A co mam wiedzieć?-byłam w szoku widząc powagę Durma
-NO Sebastian pobił Am!!!
-CO??????????????????-BYłam w szoku!
-No jadę własnie dla tego do nich, jest u Matsa!Chodź idziemy!!!
[Amelia]
Do domu Hummelsa weszła Domi i Erik!
Stop...
ERIK??????
CO ON TUTAJ ROBI!?
Chciałam wstać podnieść się , ale zakręciło mi się w głowie, upadłam znowu na kanapę..już nic nie pamiętając.
----------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej, cześć i czołem! :)
Poniosło mnie, no ale cóż :D miłego czytania :)







1 komentarz:

  1. Dotrzymałaś słowa co do rozdziału, dużo się dzieję.
    Wyobraziłam sb tą rozmowę z Matsem... I nagle zapominasz jak się nazywasz XD

    OdpowiedzUsuń