piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 9

-Amm? Obudź się! Am!?- mówił ktoś spokojnie nad moją głową, w zdaniach czułam nutkę zdenerwowania.
-hmm..Erik? Powinieneś być...- wyszeptałam
-Ja wiem gdzie powinienem być- i tam własnie jestem! Jak się czujesz?
-Już lepiej...tylko trochę mi się w głowie kręci.
-odpoczywaj, przynieść Ci coś do picia?
-nie...dziękuję - i uśmiechnęłam się jakby nic się nie wydarzyło
-Kocham ten Twój uśmiech, kruszynko!- i sprzedał mi pstryczka w nos - odpoczywaj :)
-Ejj.. ja nie jestem kruszynką , jestem całkiem sporych rozmiarów!
-Dla mnie będziesz od dziś kruszynką, okey?
-okey wariacie!  ;)
Leżałam tak z dwie godziny- nie mogłam zasnąć, a czułam się śpiąca- najbardziej męczące uczucie...
-Am...? Śpisz?- podeszła do mnie Dominika
-Nie...nie mogę...
-to...on... dlaczego?...
-nie znacie całej prawdy....-odwróciłam głowę w drugą stronę i po policzku spłynęła mi kolejna łza.-Wcześniej...my...się pocałowaliśmy, impulsywnie, ja nie chciałm tego, ale też sie nie broniłam...później..męczyły mnie wyrzuty sumienia, ale on...połączył ten wątek z miłosnym scenariuszem, a ja...ja go zniszczyłam..przygotował romantyczną kolację... a ja...ja powiedziałam prawdę : tylko przyjaźń.... on nie zrozumiał..- przełknęłam ślinę... nie mówmy o tym..już proszę...
-przepraszam...musiałam wiedzieć....Mats pojedzie tam zaraz po nasze rzeczy...nie wrócimy tam...spokojnie
-Dominika...masz coś na sen..?- zapytałam bo juz nie dawałam rady walczyć z moim organizmem naturalnie.
-Zaraz się spytam Matsa czy coś ma!? Czekaj jak są tabletki nasenne po niemiecku?
-Dziewczyno... czekaj jak to było..... Tabletten zu schlafen ?
-Tak... chyba ... zaraz przyjdę....- MATS,, hast du eine Tablette zu schlafen fur Am?
-JA!
-Widzisz jak ja szprecham, normalnie niemka! - zwróciła się w moja strone Domi
-Za ładna na Niemkę jesteś mopie - uśmiechnęłam się do niej.
-Bitte - podał mi tabletkę i szklankę wody
-Danke Mats!
-widzisz też "szprecham " -zwróciłam się do Dominiki i obie zaczęłyśmy się śmiać!
Po tej tabletce rzeczywiście mogłam zasnąć i dobrze mi to zrobiło , przespałam pół dnia i całą noc

Z samego rana napisałam do rodziny " Przepraszam, nie przyjadę jednak jutro do Polski, postaram się 
być tam jak najszybciej złapała mnie..grypa , ale wszystko...okey! Buziaki z Dortmundu, Wasza

zawsze mała "kruszynka " :D Amelia :*"
-Dzień Dobry Kruszynko, jak się czujesz? - przyszedł mnie przywitać ten niebanalny uśmiech.
-hej olbrzymie! Coraz lepiej, sen dobrze robi!
-No wczoraj to byłaś śpiącą królewną , spałaś i spałaś!
-oj tam! Ale się wyspałam! W Końcu!!!
Usmiechneliśmy się do siebie. przez chwile zapomniałam o wszystkim, chciałam zgarnąć grzywkę z oczu, ale zahaczyłam o strupek, choinka! Rozdrapałam go! spojrzałam na zakrwawiona i posiniaczoną dłoń.
-Zaraz to zakleję! - Erik udał się w stronę łazienki i przyniósł plaster, delikatnie zakleił czoło.
-Erik...-złapałam go za rękę.
-hmmm?
-Obiecaj mi , że już nigdy do niego nie wrócę!- wtuliłam się w jego piżamę.
-Nigdy! Obiecuje!- wyszeptał mi do ucha, tak jakby mówił największą tajemnice.
-Dziękuję...ciągle chce mi się spać ...czy to dziwne?
-Spij, śpij, jadę z Matsem po Wasze rzeczy.
-Erik...
-Tak?
-Uważajcie na siebie
-Spokojnie!
-...i nie róbcie głupstw ...
-tego Ci obiecać nie mogę...
-Erik...
-Dobrze, dobrze! Zostawimy to policji.
Miałam metlik w głowie, gdzie będziemy mieszkać , co z pracą, co z nami , co jest między mną a Erikiem, ba! Czy w ogóle coś jest!?
-----------------------
Krótko, tylko dialogowo , ale potzrebowalam jednego takiego rozdzialu by jakoś to rozdzielić i wyprowadzić z akcji :*
Ze szprechaniem pomagala mi Polcia, dziękuję :* ( ale nie ze wszytskim :D) ( troche sama szprechałam :D)
gify:tumblr

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz