Czas mijał dość szybko- doba była za krótka.
A no tak, Wy nic nie wiecie!!! A więc... razem z Dominiką i Zuz przeprowadziłyśmy się do małego mieszkanka, które "zafundowali" nam rodzice, Sprawą Sebastiana zajmuje się policja...tak..tyle, że on uciekł z Dortmundu i nikt nic o nim nie słyszała, mogę założyć się , że wrócił do Polski. A nasza 3? Dziewczyny grają, ja asystuje Kloppowi. Skończyłam ten cały trenerski kurs, i wszystkie zapisałyśmy się na studia- taki był warunek rodziców - BĘDĄ PIENIĄDZE NA MIESZKANIE JEŚLI BĘDZIE EDUKACJA. Dominika podjęła się medycyny! Wszystkie byłyśmy w szoku, no ale sądziła, że "piłka" przeminie, a medycyna zostanie. Zuzka chciała zostać fizjoterapeutką no , ale każdy wie że nie wszystko idzie po naszych myślach- ale była zadowolona ze swojego wyboru- PSYCHOLOGII! A ja? Ja myślałam długo, wahając się między Awf-em a dziennikarstwem.Wybrałam to drugie- stare nawyki nie rdzewieją! Nasze poranki to treningi w ośrodku treningowym BVB. Wracałyśmy do domu na obiad i leciałyśmy na uczelnie. Po nocach uczyłyśmy się, a rano nie przytomne wstawałyśmy by znowu powtórzyć taki ciąg wydarzeń! Erik wysyłał sms-y czy nie chce iść z nim na kawę albo do kina, ale nie było kiedy? ! Był zimny październikowy wieczór, dziewczyny były na uczelniach a ja siedziałam w domu! Wykładowca zachorował-nie było zajęć. W planach miałam nadrobić materiał, przygotować pytania do wywiadu, a no i rozpisać nowy trening! Dostałam kolejnego sms-a od Erika
"Sprawdziłem! Nie masz zajęć! KAWA!?:D"
napisałam " Nie mogę, mam tyle do zrobienia...:( Przepraszam" ale nie wysłałam. Usunęłam to i odpisałam " OKEJ, kawa, ale u mnie w domu, bo za zimno by gdzieś wychodzić!CZEKAM"Jakby spodziewał się takiej odp. był u mnie po 10 min.!
-Szybkie samochody?
-Po prostu wiedziałem, ze się KRUSZYNKA zgodzi!
-A jakby kruszynka się nie zgodziła?
-i tak bym wpadł!-uśmiechnął się tak uroczo jak zawsze.
-Wchodź!
Usiedliśmy zrobiłam kawę i wróciłam do pokoju.
-Co czytasz? - spytałam widząc jak przegląda moje notatki?
-Z kim wywiad robisz?
-Nie wiem...muszę kogoś znaleźć, utalentowany...ciekawy, na czasie
-WIEM!!!!!! ERIK DURM!!
-HAHAHH! Erik! Nie!- zaczelismy się śmiać
Szybka zmiana planów
piątek, 5 czerwca 2015
piątek, 7 listopada 2014
Rozdział 9
-Amm? Obudź się! Am!?- mówił ktoś spokojnie nad moją głową, w zdaniach czułam nutkę zdenerwowania.-hmm..Erik? Powinieneś być...- wyszeptałam
-Ja wiem gdzie powinienem być- i tam własnie jestem! Jak się czujesz?
-Już lepiej...tylko trochę mi się w głowie kręci.
-odpoczywaj, przynieść Ci coś do picia?
-nie...dziękuję - i uśmiechnęłam się jakby nic się nie wydarzyło
-Kocham ten Twój uśmiech, kruszynko!- i sprzedał mi pstryczka w nos - odpoczywaj :)
-Ejj.. ja nie jestem kruszynką , jestem całkiem sporych rozmiarów!
-Dla mnie będziesz od dziś kruszynką, okey?
-okey wariacie! ;)
Leżałam tak z dwie godziny- nie mogłam zasnąć, a czułam się śpiąca- najbardziej męczące uczucie...
-Am...? Śpisz?- podeszła do mnie Dominika
-Nie...nie mogę...
-to...on... dlaczego?...
-nie znacie całej prawdy....-odwróciłam głowę w drugą stronę i po policzku spłynęła mi kolejna łza.-Wcześniej...my...się pocałowaliśmy, impulsywnie, ja nie chciałm tego, ale też sie nie broniłam...później..męczyły mnie wyrzuty sumienia, ale on...połączył ten wątek z miłosnym scenariuszem, a ja...ja go zniszczyłam..przygotował romantyczną kolację... a ja...ja powiedziałam prawdę : tylko przyjaźń.... on nie zrozumiał..- przełknęłam ślinę... nie mówmy o tym..już proszę...
-przepraszam...musiałam wiedzieć....Mats pojedzie tam zaraz po nasze rzeczy...nie wrócimy tam...spokojnie
-Dominika...masz coś na sen..?- zapytałam bo juz nie dawałam rady walczyć z moim organizmem naturalnie.
-Zaraz się spytam Matsa czy coś ma!? Czekaj jak są tabletki nasenne po niemiecku?
-Dziewczyno... czekaj jak to było..... Tabletten zu schlafen ?
-Tak... chyba ... zaraz przyjdę....- MATS,, hast du eine Tablette zu schlafen fur Am?
-JA!
-Widzisz jak ja szprecham, normalnie niemka! - zwróciła się w moja strone Domi
-Za ładna na Niemkę jesteś mopie - uśmiechnęłam się do niej.
-Bitte - podał mi tabletkę i szklankę wody
-Danke Mats!
-widzisz też "szprecham " -zwróciłam się do Dominiki i obie zaczęłyśmy się śmiać!
Po tej tabletce rzeczywiście mogłam zasnąć i dobrze mi to zrobiło , przespałam pół dnia i całą noc
Z samego rana napisałam do rodziny " Przepraszam, nie przyjadę jednak jutro do Polski, postaram się
być tam jak najszybciej złapała mnie..grypa , ale wszystko...okey! Buziaki z Dortmundu, Wasza
zawsze mała "kruszynka " :D Amelia :*"
-Dzień Dobry Kruszynko, jak się czujesz? - przyszedł mnie przywitać ten niebanalny uśmiech.
-hej olbrzymie! Coraz lepiej, sen dobrze robi!
-No wczoraj to byłaś śpiącą królewną , spałaś i spałaś!
-oj tam! Ale się wyspałam! W Końcu!!!
Usmiechneliśmy się do siebie. przez chwile zapomniałam o wszystkim, chciałam zgarnąć grzywkę z oczu, ale zahaczyłam o strupek, choinka! Rozdrapałam go! spojrzałam na zakrwawiona i posiniaczoną dłoń.
-Zaraz to zakleję! - Erik udał się w stronę łazienki i przyniósł plaster, delikatnie zakleił czoło.
-Erik...-złapałam go za rękę.
-hmmm?
-Obiecaj mi , że już nigdy do niego nie wrócę!- wtuliłam się w jego piżamę.
-Nigdy! Obiecuje!- wyszeptał mi do ucha, tak jakby mówił największą tajemnice.
-Dziękuję...ciągle chce mi się spać ...czy to dziwne?
-Spij, śpij, jadę z Matsem po Wasze rzeczy.
-Erik...
-Tak?
-Uważajcie na siebie
-Spokojnie!
-...i nie róbcie głupstw ...
-tego Ci obiecać nie mogę...
-Erik...
-Dobrze, dobrze! Zostawimy to policji.
Miałam metlik w głowie, gdzie będziemy mieszkać , co z pracą, co z nami , co jest między mną a Erikiem, ba! Czy w ogóle coś jest!?
-----------------------
Krótko, tylko dialogowo , ale potzrebowalam jednego takiego rozdzialu by jakoś to rozdzielić i wyprowadzić z akcji :*
Ze szprechaniem pomagala mi Polcia, dziękuję :* ( ale nie ze wszytskim :D) ( troche sama szprechałam :D)
gify:tumblr
niedziela, 12 października 2014
Rozdział 8
Dominice przedłużył się pobyt w Polsce, a Zuz wyjechała dziś rano... Zostałam sama z Sebastianem- właściwie minęło już trochę od tego wydarzenia i może warto o tym zapomnieć? TAK! ja wylot do domu miałam za 2 dni, więc dziś szłam normalnie na trening.
-Hej!? Zuz już wyjechała?-złapał mnie przy śniadaniu współlokator.
-Taak, godzinę temu się zerwała- odpowiedziałam śpiąca
-Hmmm..to może korzystając z okazji wybierzemy się gdzieś wieczorem?-podszedł bliżej.
-Ee..Nie...Nie wiem. pomyśle-odepchnęłam go delikatnie dając do zrozumienia, że nie chcę zagłębiać się w jakiekolwiek relacje- Przepraszam , muszę już lecieć na trening!
Szybko wyszłam z domu. Dzisiejszy trening musiałam poprowadzić sama bo Kloppo ze swoją jedenastką wybrał się na obóz- mają się jeszcze bardziej zintegrować, odpocząć (by nie nabywać kontuzji)Mały stres miałam- nie ukrywam, ale dałam radę. Dziewczyny są bardzo zdeterminowane! Dały z siebie 120% Stwierdziłam, że nie wrócę od razu do domu. Poszłam się przejść. Dortmund.Miejsce , które znajdowało się na mojej liście marzeń- do zwiedzenia. A teraz mam tu zamieszkać. Udałam się też do sklepu, kupiłam trochę jedzenia.No i pomaszerowałam w stronę domu Seby. Nie było go-był na treningu. Zjadłam obiad i poszłam pobiegać, gdy wróciłam siedział na kanapie.
-Hej! To co jakie plany?-zapytał
-A nie wiem... teraz idę się umyć i ogarnąć.-rzuciłam w lepszym humorze, pełna endorfin, po czym zniknęłam za drzwiami łazienki.
Gdy wyszłam z łazienki coś mi już nie pasowało. Piękny zapach, świeczki, muzyka- kiedy on to zrobił???
-Eee...A o co tu chodzi?-zapytałam zaszokowana.
-No pytałem się o plany.Nie podoba się?
Byłam w szoku.Podobało mi się, ale on...był tylko kumplem. Tylko, choć początek naszej znajomości zapowiadał się inaczej
-Aaa...ee..Podoba!
-To zapraszam do stołu
usiedliśmy i spędziliśmy przyjemny czas...tylko, że...
-Am..Bo ja chciałem ci coś powiedzieć-podszedł bliżej-Wtedy kiedy się całowaliśmy...
-Sebastian..to nie ....-próbowałam wybrnąć z sytuacji, ale on podszedł jeszcze bliżej i zamkną usta pocałunkiem, nie mogłam pozwolić na moje kolejne wyrzuty sumienie, odepchnęłam go stanowczo-NIE!
-Słucham!!??-zmienił ton. On... był mi wyjątkowo znany. Wiedziałam-z doświadczenia- że nie mogę dać sobą tak pomiatać.
-Nie, nie chcę tego pocałunku! Między nami jest tylko przyjaźń!
-O nie ja tak tego nie zostawię.- szybko rzucił się na drzwi , które zakluczył.
-Sebastian, co ty odwalasz?-moje serca waliło z prędkością światła, chciałam płakać, ale nie mogłam, nie teraz!
-Am...-uspokoił się i podchodził coraz bliżej
-Nie...zostaw mnie.
Rzucił mnie na kanapę.
-Sebastian zostaw mnie-rzucałam się jak głupia, po czym dałam mu w twarz. Rozzłościło go to jeszcze bardziej.Nie poznawałam go-był taki miły. A teraz , bił mnie. BIŁ! Próbowałam się bronić, ale był 2 razy silniejszy.
-Sebast...SEbastian...Czego ty chcesz?
Nic. Cisza. Był zajęty! Nie słyszał? zaczęło mi się kręcić w głowie, po 3 uderzeniu w głowę. Wzięłam oddech i uderzyłam go w takie miejsce, po którym ciężko było mu się pozbierać. Wstałam szybko z ziemi i uciekłam przez okno tarasowe.Musiałam biec, ale daleko nie dobiegnę.
Telefon był w kieszeni- na szczęście nie wypadł. Tylko do kogo zadzwonić? Erik był na tym wyjeździe...
-MATS!!!-pomyślałam -był po kontuzji, nie jechał na obóz!
Tylko, że nie miałam do niego numeru. Autobus. tramwaj. obym trafiła.Było mi coraz gorzej. Po godzinie jazdy. dotarłam "To chyba tu"-pomyślałam i zapukałam do drzwi-oby był w domu.
usiadłam na wycieraczce.Chyba nie było go w domu. Zaraz po tym podjechało auto! TO MATS!!
-Am? CO..Kto Ci to zrobił?
-Mats..- zaczęłam płakać
-Cicho, już spokojnie.- ukucnął i przytulił mnie.-Chodź, wejdziemy do środka, czekaj pomoge Ci wstać...powoli. Wchodźmy. Usiądź sobie. Podam ci wody.
Nie mogłam się uspokoić, a przecież byłam już bezpieczna.
-Cii..Kto ci to zrobił?-pytał cicho
[MATS]
Gdy ją zobaczyłem, byłam zszokowany. W Dortmundzie roi się od podejrzanych osób, ale...kto jest takim durniem i bije kobietę? No kto??
-Kto ci to zrobił?- pytałem cicho
Słyszałem tylko jej płacz.Była zdruzgotana.Z jej nosa leciała krew, podobnie jak z wargi, pod okiem robił się wielki siniak. Ręce były całe czerwone od szarpaniny.
-Amm..powiedz mi?-zapytałem już po angielsku, przypominając sobie, że nie umie niemieckiego.
-Maa ..Mats..-zanosiła się płaczem-To....Seba..Sebas...Sebastian-po czym znowu wybuchnęła płaczem i wtuliła się we mnie.
-Cii...już jesteś bezpieczna. -"co za drań" myślałem, ale teraz musiałem zrobić wszystko by Amelka czuła się lepiej.
-On...przygotował kolacje...zostaliśmy sami... Zuz i Domi...wyjechały do Polski...i on... on chciał mnie pocałow..pocałować..ale ja go odepchnęłam, on się zdenerwował
-Am, spójrz na mnie...czy on zrobił ci coś Jeszce-brałem wszystko pod uwagę
Ona spojrzała na mnie, i pokiwała przecząco głową po czym ciągle płakała
-Już do niego nie wrócisz Ci... spokojnie. Musimy pojechać do szpitala
-Nie...Mats nie...
-Am, trzeba sprawdzić co z tą głową! Boli?
-Boli...ale...
-Połóż się, zaraz przyjdę.
Młoda polka położyła się na kanapie, a ja zadzwoniłem do lekarza , który miał przyjechać do domu.
Lekarz zbadał Am, i stwierdził, że musi leżeć i odpoczywać, nie przemęczać się, nie dźwigać.
Zadzwonił telefon.
-Halo?Erik? HEJ! Co tam!? JAk obóz, Jurgen nie zabrał wam telefonów?
-Hej...MATS! Media piszą coś o jakiej pobitej dziewczynie przed twoim domem , widziałem zdjęcia, nie są wyraźne, ale...czy to...
-Tak...Słuchaj, zbadał ją lekarz musi leżeć...
-KTO!? KTO JEJ TO ZROBIŁ!???
-Erik, uspokój się, to nic nie da!Ten co u niego mieszkały...
-CO???????????
-Erik, spokojnie. Ona jest teraz u mnie jest bezpieczna...
-Jak ona się czuję?
-Jest roztrzęsiona, ciągle płacze...
-Zaraz do was jadę, Klopp zna sytuację, puści mnie
-Ale Erik...
-Już jadę, pa!
[Amelia]
Słyszałam tą rozmowę, ale zrozumiałam tylko, "Erik, Sebastian ..."
Nie czułam się najlepiej. Nie mogłam połączyć wątków. Po czym dostałam sms-a od Domi "Wracam! Zaraz będę jechać do domu, jest ktoś bo nie mam kluczy?"
-MATS!!!-zawołałam młodego piłkarza
-Tak!? Cos się stało??-przybiegł
-Mats..Dominika, on własnie jedzie do domu...Seby domu, ona nie może tam jechać!!!
-Spokojnie, daj mi numer.
-Halo Dominika? Z Tej strony Mats!
Rozumiałam ta rozmowę-była po angielsku, wiedziałam, że jak odbierze i go usłyszy to zejdzie na "zawał" :)
-Słuchaj, jedź od razu do mnie do domu, pamiętasz adres? Tak...Tak dokładnie, Yhym.., Tak wyjaśnimy Ci to później, byle nie wracaj do domu!
[Dominika]
Zanim znalazłam ta uliczkę minęło mi trochę, co oni kombinują.
Zobaczyłam Erika Durma, byłam w szoku , miał być na obozie
-Erik? A Ty nie na obozie?
-Nie... NO wróciłem jak najszybciej, co za ....Aż brak słów na takiego człowieka!!!!!!-był wyraźnie wkurzony
-Co ty gadasz Erik? Pokłóciłeś się z Kloppo!-zaśmiałam się
-No co ty! nic nie wiesz??
-A co mam wiedzieć?-byłam w szoku widząc powagę Durma
-NO Sebastian pobił Am!!!
-CO??????????????????-BYłam w szoku!
-No jadę własnie dla tego do nich, jest u Matsa!Chodź idziemy!!!
[Amelia]
Do domu Hummelsa weszła Domi i Erik!
Stop...
ERIK??????
CO ON TUTAJ ROBI!?
Chciałam wstać podnieść się , ale zakręciło mi się w głowie, upadłam znowu na kanapę..już nic nie pamiętając.
----------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej, cześć i czołem! :)
Poniosło mnie, no ale cóż :D miłego czytania :)
-Hej!? Zuz już wyjechała?-złapał mnie przy śniadaniu współlokator.
-Taak, godzinę temu się zerwała- odpowiedziałam śpiąca
-Hmmm..to może korzystając z okazji wybierzemy się gdzieś wieczorem?-podszedł bliżej.
-Ee..Nie...Nie wiem. pomyśle-odepchnęłam go delikatnie dając do zrozumienia, że nie chcę zagłębiać się w jakiekolwiek relacje- Przepraszam , muszę już lecieć na trening!
Szybko wyszłam z domu. Dzisiejszy trening musiałam poprowadzić sama bo Kloppo ze swoją jedenastką wybrał się na obóz- mają się jeszcze bardziej zintegrować, odpocząć (by nie nabywać kontuzji)Mały stres miałam- nie ukrywam, ale dałam radę. Dziewczyny są bardzo zdeterminowane! Dały z siebie 120% Stwierdziłam, że nie wrócę od razu do domu. Poszłam się przejść. Dortmund.Miejsce , które znajdowało się na mojej liście marzeń- do zwiedzenia. A teraz mam tu zamieszkać. Udałam się też do sklepu, kupiłam trochę jedzenia.No i pomaszerowałam w stronę domu Seby. Nie było go-był na treningu. Zjadłam obiad i poszłam pobiegać, gdy wróciłam siedział na kanapie.
-Hej! To co jakie plany?-zapytał
-A nie wiem... teraz idę się umyć i ogarnąć.-rzuciłam w lepszym humorze, pełna endorfin, po czym zniknęłam za drzwiami łazienki.
Gdy wyszłam z łazienki coś mi już nie pasowało. Piękny zapach, świeczki, muzyka- kiedy on to zrobił???
-Eee...A o co tu chodzi?-zapytałam zaszokowana.
-No pytałem się o plany.Nie podoba się?
Byłam w szoku.Podobało mi się, ale on...był tylko kumplem. Tylko, choć początek naszej znajomości zapowiadał się inaczej
-Aaa...ee..Podoba!
-To zapraszam do stołu
usiedliśmy i spędziliśmy przyjemny czas...tylko, że...
-Am..Bo ja chciałem ci coś powiedzieć-podszedł bliżej-Wtedy kiedy się całowaliśmy...
-Sebastian..to nie ....-próbowałam wybrnąć z sytuacji, ale on podszedł jeszcze bliżej i zamkną usta pocałunkiem, nie mogłam pozwolić na moje kolejne wyrzuty sumienie, odepchnęłam go stanowczo-NIE!
-Słucham!!??-zmienił ton. On... był mi wyjątkowo znany. Wiedziałam-z doświadczenia- że nie mogę dać sobą tak pomiatać.
-Nie, nie chcę tego pocałunku! Między nami jest tylko przyjaźń!
-O nie ja tak tego nie zostawię.- szybko rzucił się na drzwi , które zakluczył.
-Sebastian, co ty odwalasz?-moje serca waliło z prędkością światła, chciałam płakać, ale nie mogłam, nie teraz!
-Am...-uspokoił się i podchodził coraz bliżej
-Nie...zostaw mnie.
Rzucił mnie na kanapę.
-Sebastian zostaw mnie-rzucałam się jak głupia, po czym dałam mu w twarz. Rozzłościło go to jeszcze bardziej.Nie poznawałam go-był taki miły. A teraz , bił mnie. BIŁ! Próbowałam się bronić, ale był 2 razy silniejszy.
-Sebast...SEbastian...Czego ty chcesz?
Nic. Cisza. Był zajęty! Nie słyszał? zaczęło mi się kręcić w głowie, po 3 uderzeniu w głowę. Wzięłam oddech i uderzyłam go w takie miejsce, po którym ciężko było mu się pozbierać. Wstałam szybko z ziemi i uciekłam przez okno tarasowe.Musiałam biec, ale daleko nie dobiegnę.
Telefon był w kieszeni- na szczęście nie wypadł. Tylko do kogo zadzwonić? Erik był na tym wyjeździe...
-MATS!!!-pomyślałam -był po kontuzji, nie jechał na obóz!
Tylko, że nie miałam do niego numeru. Autobus. tramwaj. obym trafiła.Było mi coraz gorzej. Po godzinie jazdy. dotarłam "To chyba tu"-pomyślałam i zapukałam do drzwi-oby był w domu.
usiadłam na wycieraczce.Chyba nie było go w domu. Zaraz po tym podjechało auto! TO MATS!!
-Am? CO..Kto Ci to zrobił?
-Mats..- zaczęłam płakać
-Cicho, już spokojnie.- ukucnął i przytulił mnie.-Chodź, wejdziemy do środka, czekaj pomoge Ci wstać...powoli. Wchodźmy. Usiądź sobie. Podam ci wody.
Nie mogłam się uspokoić, a przecież byłam już bezpieczna.
-Cii..Kto ci to zrobił?-pytał cicho
[MATS]
Gdy ją zobaczyłem, byłam zszokowany. W Dortmundzie roi się od podejrzanych osób, ale...kto jest takim durniem i bije kobietę? No kto??
-Kto ci to zrobił?- pytałem cicho
Słyszałem tylko jej płacz.Była zdruzgotana.Z jej nosa leciała krew, podobnie jak z wargi, pod okiem robił się wielki siniak. Ręce były całe czerwone od szarpaniny.
-Amm..powiedz mi?-zapytałem już po angielsku, przypominając sobie, że nie umie niemieckiego.
-Maa ..Mats..-zanosiła się płaczem-To....Seba..Sebas...Sebastian-po czym znowu wybuchnęła płaczem i wtuliła się we mnie.
-Cii...już jesteś bezpieczna. -"co za drań" myślałem, ale teraz musiałem zrobić wszystko by Amelka czuła się lepiej.
-On...przygotował kolacje...zostaliśmy sami... Zuz i Domi...wyjechały do Polski...i on... on chciał mnie pocałow..pocałować..ale ja go odepchnęłam, on się zdenerwował
-Am, spójrz na mnie...czy on zrobił ci coś Jeszce-brałem wszystko pod uwagę
Ona spojrzała na mnie, i pokiwała przecząco głową po czym ciągle płakała
-Już do niego nie wrócisz Ci... spokojnie. Musimy pojechać do szpitala
-Nie...Mats nie...
-Am, trzeba sprawdzić co z tą głową! Boli?
-Boli...ale...
-Połóż się, zaraz przyjdę.
Młoda polka położyła się na kanapie, a ja zadzwoniłem do lekarza , który miał przyjechać do domu.
Lekarz zbadał Am, i stwierdził, że musi leżeć i odpoczywać, nie przemęczać się, nie dźwigać.
Zadzwonił telefon.
-Halo?Erik? HEJ! Co tam!? JAk obóz, Jurgen nie zabrał wam telefonów?
-Hej...MATS! Media piszą coś o jakiej pobitej dziewczynie przed twoim domem , widziałem zdjęcia, nie są wyraźne, ale...czy to...
-Tak...Słuchaj, zbadał ją lekarz musi leżeć...
-KTO!? KTO JEJ TO ZROBIŁ!???
-Erik, uspokój się, to nic nie da!Ten co u niego mieszkały...
-CO???????????
-Erik, spokojnie. Ona jest teraz u mnie jest bezpieczna...
-Jak ona się czuję?
-Jest roztrzęsiona, ciągle płacze...
-Zaraz do was jadę, Klopp zna sytuację, puści mnie
-Ale Erik...
-Już jadę, pa!
[Amelia]
Słyszałam tą rozmowę, ale zrozumiałam tylko, "Erik, Sebastian ..."
Nie czułam się najlepiej. Nie mogłam połączyć wątków. Po czym dostałam sms-a od Domi "Wracam! Zaraz będę jechać do domu, jest ktoś bo nie mam kluczy?"
-MATS!!!-zawołałam młodego piłkarza
-Tak!? Cos się stało??-przybiegł
-Mats..Dominika, on własnie jedzie do domu...Seby domu, ona nie może tam jechać!!!
-Spokojnie, daj mi numer.
-Halo Dominika? Z Tej strony Mats!
Rozumiałam ta rozmowę-była po angielsku, wiedziałam, że jak odbierze i go usłyszy to zejdzie na "zawał" :)
-Słuchaj, jedź od razu do mnie do domu, pamiętasz adres? Tak...Tak dokładnie, Yhym.., Tak wyjaśnimy Ci to później, byle nie wracaj do domu!
[Dominika]
Zanim znalazłam ta uliczkę minęło mi trochę, co oni kombinują.
Zobaczyłam Erika Durma, byłam w szoku , miał być na obozie-Erik? A Ty nie na obozie?
-Nie... NO wróciłem jak najszybciej, co za ....Aż brak słów na takiego człowieka!!!!!!-był wyraźnie wkurzony
-Co ty gadasz Erik? Pokłóciłeś się z Kloppo!-zaśmiałam się
-No co ty! nic nie wiesz??
-A co mam wiedzieć?-byłam w szoku widząc powagę Durma
-NO Sebastian pobił Am!!!
-CO??????????????????-BYłam w szoku!
-No jadę własnie dla tego do nich, jest u Matsa!Chodź idziemy!!!
[Amelia]
Do domu Hummelsa weszła Domi i Erik!
Stop...
ERIK??????
CO ON TUTAJ ROBI!?
Chciałam wstać podnieść się , ale zakręciło mi się w głowie, upadłam znowu na kanapę..już nic nie pamiętając.
----------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
hej, cześć i czołem! :)
Poniosło mnie, no ale cóż :D miłego czytania :)
niedziela, 28 września 2014
Rozdział 7
Nie wiedziałam co się stało wieczorem, miałam wyrzuty sumienia, źle się z tym czułam.Dziewczyny rano zobaczyły, że jestem "jakaś inna", ale myślały, że chodzi o nasze spotkanie z gwiazdami BVB!
-EJ Am? Ty dziś kontaktujesz? Co Ci Mats do tego drinka dolał?- zaśmiała się Zuz
-Hmm..co? A...nie jakoś tak.. głowa mnie boli- skłamałam
Jadłyśmy śniadanie, aż wstał Seba...
-Cześć dziewczyny..- ziewnął
-Oj jaki nie wyspany co Ty w nocy robiłeś?- zapytała Domi
-Dużo, za dużo - i spojrzał na mnie, przeszły mnie ciarki.Ciągle nie wiedziałam czemu to zrobiliśmy (nie)zwykły pocałunek, a wzbudzał tyle emocji.
-Dobra idziemy!- rzuciłam hasło, by przerwać tą chwile
-Co Ci się tak spieszy?- zaśmiała się Zuz- A... ona chce Erika spotkać! Dobra idziemy!
Trening minął jak zwykle, a gdy wróciliśmy do Domu Sebastiana nie było go tam, był na swoim treningu "ufff" odetchnęłam.
Ale czemu ja to tak przezywam!? "TO TYLKO pocałunek" wmawiałam sobie dalej.
Z zamyśleń wyrwał mnie sms
" Hej! Co Ty na to: Kawiarnia "La cafe" Dziś o 18:00?"- Erik
Odpisałam
"hej! Bardzo chętnie, ale dziś idę (jak się nie zgubię) na szkolenie dla trenerów, PS- wiesz gdzie jest ulica KuhstrBe* (*nie mam niemieckich znaków :C) "
To całe szkolenie dziś to moment by się oderwać od Seby...
"A może i wiem :) HIHI!♥ I co teraz?"
"A nie chciałbyś mi powiedzieć gdzie to jest dokładniej?:)"
"Dobra, To tak, ja będę czekał na Ciebie pod SIP i cię tam zawiozę na którą masz tam być?;)"
"OOO! KOCHANY!♥ DZIĘKUJĘ! Muszę być o 17! :)"
"To o 16:20 pod SIP!:) CZEKAM! :D"
"Będę!~Jeszcze raz dziękuję! :*
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnęłam się do telefonu, a do pokoju weszły dziewczyny.
-Co taki zaciesz Am?
-HIHI! Bo dziś na to szkolenie zawiezie mnie Erik!
-A To farciara, co nie ZUZ!?- zaśmiała się Domi
-Głupi ma zawsze szczęście!- uśmiechnęły się
-Też WAS bardzo KOCHAM! WAS!♥
-Oj już nie słodź, Am!♥ Zostaw ten cukier dla Erika! - powiedziała Dominika składając swoje cichy z treningu
-Z taką ilością cukrzyca murowana!
Czas mijał a więc razem z dziewczynami udałyśmy się na Pizzę..no dobrze, nie za zdrowo, ale na szybko, a tego potrzebowałyśmy! Gdy wróciliśmy przygotowałam się na kurs.UBRAŁAM SIĘ i wyszłam chwilę przed czasem, było dziś wyjątkowo chłodno więc narzuciłam mój sweterek. Nie wiedziałam co na tym kursie będzie- co mnie czeka! Ale byłam pozytywnie nastawiona - w końcu to ja Amelia, asystentka Kloppa! :)
-HEJ! - przywitał mnie Erik
-HEEJ! Dziękuję jeszcze raz!- powiedziałam otwierając drzwi do jego auta
-Nie ma sprawy , dla mnie to sama przyjemność- i posłał mi oczko
Uśmiechnęłam się z nim czułam się inaczej, kiedy był obok mnie byłam sobą, czułam się bezpiecznie , nie tak jak z Sebastianem... Właściwie czemu o nim ciągle myślę!!!
-Jesteśmy!
-O dziękuję ślicznie!
-Nie ma sprawy, a wiesz o której kończysz?
-Ma to potrwać z 2 godzinki, ale nie wiem dokładnie.
-To zadzwoń , to Cię odbiorę
-Już trafię, spokojnie
-Oj tam, to że trafisz to jedno, ale możemy iść do tej kawiarni!
-HAH A ten tylko o jednym, dobra, zadzwonię! PA
-Pa!
Weszłam do budynku, dużego budynku! Oczywiście zgubiłam się w środku. Tam było pełno starszych ludzi, zazwyczaj Panów.
-Czy to miejsce dla mnie? -pomyślałam
PO 20 minutach znalazłam salę i weszłam do środka
Usiadłam w ławce z jakimś byłym piłkarzem, szczerze nie kojarzyłam go, no ale...
Pierwszy wykład bardzo mi się podobał trwał godzinę i był o motywowaniu młodych piłkarzy! Super sprawa! Druga godzina była już poświęcona teorii piłki nożnej.
Szybko minęło.
Wyszłam z budynku i już miałam dzwonić do Erika, ale ten..stał już na parkingu.
_hej, A ja nie miałam zadzwonić?-zaśmiałam się
-Hej! Miałaś, ale ja jestem jasnowidzem
-Ach tak?
-OCZYWIŚCIE! Więc wiem , że chcesz iść ze mną na kawę!
-A ja tego baaardzo chcę?-droczyłam się
-OJ BAAAAAAAARDZO!
-No niech Ci będzie!
I pojechaliśmy.
-Oj zimno dziś jak na maj!
-Zimno, zimno! -dodałam siadając przy stole
-Dwie kawy poprosimy- powiedział Durm - I jak na kursie opowiadaj!?
No tak jakoś..rozmawialiśmy przez prawie 2 godziny.
-To ja się zbieram- wstałam i zasunęłam krzesło , było mi BAAAAAAArdzo miło jasnowidzu! :)
-Mówiłem! Chodź odwiozę Cię do domu.
-Dzięki
-Właściwie, jeśli mogę spytać..to nie wasz dom prawda?
-No..To dom Sebastiana, on gra w BVB w U21 , jest Polakiem i poznaliśmy go już jakiś czas temu, pomaga nam :)
-OO To miło z jego strony.
-Miło.- powiedziałam i ciągle myślałam o tym co się wydarzyło, Cholera ile można! ??Było minęło idziemy dalej
-Jesteśmy!
-Dziękuję, za podwózkę i za miły BAAAARDZO miły wieczór!
-To ja dziękuję - powiedział i tak ładnie się uśmiechnął
Weszłam do domu cała w skowronkach!
-HEJ nie za długie to szkolenie?-zaśmiała się Zuz.
-Nie... HAHH byłam w kawiarni z Erikiem
-Osz ty!
-A gdzie Dominika?-Zapytałam gdy skapnęłam się, że nie widać jej nigdzie
-A wiesz, były w super cenie, LAST MINUTE bilety tyle , że do Berlina, tam mieszka jej siostra i ją zwiezie do domu, wiesz musi załatwić sprawy ...
-Wiem..my tez musimy, trzeba sprawdzać last minute!
-Trzeba! Chodź sprawdzimy co jest! PATRZ!!! JEST LOT do KATO!!! AAAAAAAAAA!!
-Czekaj..CZEKAj....O a dwa dni później jest lot do mnie, no pięknie! Trzeba do Kloppa zadzwonić!
No i zadzwoniliśmy, nie było żadnego problemu. Czyli Zuz leci do domu w piątek a ja w niedzielę...Załatwione, zabookowane!
-Ej Am... Chodź idziemy do kina!
-A co Ciebie wzięło ?- zapytałam zszokowana
-A czemu nie, fajny film leci, angielski z napisami po niemiecku, to Ty będziesz słuchać a ja czytać!
-No dobra to chodź.
-Bierzemy Sebę?
-NIEE! Znaczy... nie zróbmy babski wieczór- nie chciałam widzieć Seby... A wizja zostania z nim kilka dni samemu była straszna, oby Domi zdążyła wrócić , przebrałam się bo miałam dość spódniczki W TO i poszłyśmy na film- O MIŁOŚCI! Rozbeczałyśmy się pięć razy i wróciłyśmy do domu.
-Ładny był!
-No całkiem całkiem
-A nie chciałaś iść.
-Chciałam..Dobra ja idę spać... DOBRANOC ZUZ
-DOBRANOC Am
--------------------------------
Przepraszam MOPA Z ten mój i FLAKA Żart♥ Ale no :D AHAHA Reakcja była dobra♥ I Tak cie kochamy!♥
-EJ Am? Ty dziś kontaktujesz? Co Ci Mats do tego drinka dolał?- zaśmiała się Zuz
-Hmm..co? A...nie jakoś tak.. głowa mnie boli- skłamałam
Jadłyśmy śniadanie, aż wstał Seba...
-Cześć dziewczyny..- ziewnął
-Oj jaki nie wyspany co Ty w nocy robiłeś?- zapytała Domi
-Dużo, za dużo - i spojrzał na mnie, przeszły mnie ciarki.Ciągle nie wiedziałam czemu to zrobiliśmy (nie)zwykły pocałunek, a wzbudzał tyle emocji.
-Dobra idziemy!- rzuciłam hasło, by przerwać tą chwile
-Co Ci się tak spieszy?- zaśmiała się Zuz- A... ona chce Erika spotkać! Dobra idziemy!
Trening minął jak zwykle, a gdy wróciliśmy do Domu Sebastiana nie było go tam, był na swoim treningu "ufff" odetchnęłam.
Ale czemu ja to tak przezywam!? "TO TYLKO pocałunek" wmawiałam sobie dalej.
Z zamyśleń wyrwał mnie sms
" Hej! Co Ty na to: Kawiarnia "La cafe" Dziś o 18:00?"- Erik
Odpisałam
"hej! Bardzo chętnie, ale dziś idę (jak się nie zgubię) na szkolenie dla trenerów, PS- wiesz gdzie jest ulica KuhstrBe* (*nie mam niemieckich znaków :C) "
To całe szkolenie dziś to moment by się oderwać od Seby...
"A może i wiem :) HIHI!♥ I co teraz?"
"A nie chciałbyś mi powiedzieć gdzie to jest dokładniej?:)"
"Dobra, To tak, ja będę czekał na Ciebie pod SIP i cię tam zawiozę na którą masz tam być?;)"
"OOO! KOCHANY!♥ DZIĘKUJĘ! Muszę być o 17! :)"
"To o 16:20 pod SIP!:) CZEKAM! :D"
"Będę!~Jeszcze raz dziękuję! :*
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uśmiechnęłam się do telefonu, a do pokoju weszły dziewczyny.
-Co taki zaciesz Am?
-HIHI! Bo dziś na to szkolenie zawiezie mnie Erik!
-A To farciara, co nie ZUZ!?- zaśmiała się Domi
-Głupi ma zawsze szczęście!- uśmiechnęły się
-Też WAS bardzo KOCHAM! WAS!♥
-Oj już nie słodź, Am!♥ Zostaw ten cukier dla Erika! - powiedziała Dominika składając swoje cichy z treningu
-Z taką ilością cukrzyca murowana!
Czas mijał a więc razem z dziewczynami udałyśmy się na Pizzę..no dobrze, nie za zdrowo, ale na szybko, a tego potrzebowałyśmy! Gdy wróciliśmy przygotowałam się na kurs.UBRAŁAM SIĘ i wyszłam chwilę przed czasem, było dziś wyjątkowo chłodno więc narzuciłam mój sweterek. Nie wiedziałam co na tym kursie będzie- co mnie czeka! Ale byłam pozytywnie nastawiona - w końcu to ja Amelia, asystentka Kloppa! :)
-HEJ! - przywitał mnie Erik
-HEEJ! Dziękuję jeszcze raz!- powiedziałam otwierając drzwi do jego auta
-Nie ma sprawy , dla mnie to sama przyjemność- i posłał mi oczko
Uśmiechnęłam się z nim czułam się inaczej, kiedy był obok mnie byłam sobą, czułam się bezpiecznie , nie tak jak z Sebastianem... Właściwie czemu o nim ciągle myślę!!!
-Jesteśmy!
-O dziękuję ślicznie!
-Nie ma sprawy, a wiesz o której kończysz?
-Ma to potrwać z 2 godzinki, ale nie wiem dokładnie.
-To zadzwoń , to Cię odbiorę
-Już trafię, spokojnie
-Oj tam, to że trafisz to jedno, ale możemy iść do tej kawiarni!
-HAH A ten tylko o jednym, dobra, zadzwonię! PA
-Pa!
Weszłam do budynku, dużego budynku! Oczywiście zgubiłam się w środku. Tam było pełno starszych ludzi, zazwyczaj Panów.
-Czy to miejsce dla mnie? -pomyślałam
PO 20 minutach znalazłam salę i weszłam do środka
Usiadłam w ławce z jakimś byłym piłkarzem, szczerze nie kojarzyłam go, no ale...
Pierwszy wykład bardzo mi się podobał trwał godzinę i był o motywowaniu młodych piłkarzy! Super sprawa! Druga godzina była już poświęcona teorii piłki nożnej.
Szybko minęło.
Wyszłam z budynku i już miałam dzwonić do Erika, ale ten..stał już na parkingu.
_hej, A ja nie miałam zadzwonić?-zaśmiałam się
-Hej! Miałaś, ale ja jestem jasnowidzem
-Ach tak?
-OCZYWIŚCIE! Więc wiem , że chcesz iść ze mną na kawę!
-A ja tego baaardzo chcę?-droczyłam się
-OJ BAAAAAAAARDZO!
-No niech Ci będzie!
I pojechaliśmy.
-Oj zimno dziś jak na maj!
-Zimno, zimno! -dodałam siadając przy stole
-Dwie kawy poprosimy- powiedział Durm - I jak na kursie opowiadaj!?
No tak jakoś..rozmawialiśmy przez prawie 2 godziny.-To ja się zbieram- wstałam i zasunęłam krzesło , było mi BAAAAAAArdzo miło jasnowidzu! :)
-Mówiłem! Chodź odwiozę Cię do domu.
-Dzięki
-Właściwie, jeśli mogę spytać..to nie wasz dom prawda?
-No..To dom Sebastiana, on gra w BVB w U21 , jest Polakiem i poznaliśmy go już jakiś czas temu, pomaga nam :)
-OO To miło z jego strony.
-Miło.- powiedziałam i ciągle myślałam o tym co się wydarzyło, Cholera ile można! ??Było minęło idziemy dalej
-Jesteśmy!
-Dziękuję, za podwózkę i za miły BAAAARDZO miły wieczór!
-To ja dziękuję - powiedział i tak ładnie się uśmiechnął
Weszłam do domu cała w skowronkach!
-HEJ nie za długie to szkolenie?-zaśmiała się Zuz.
-Nie... HAHH byłam w kawiarni z Erikiem
-Osz ty!
-A gdzie Dominika?-Zapytałam gdy skapnęłam się, że nie widać jej nigdzie
-A wiesz, były w super cenie, LAST MINUTE bilety tyle , że do Berlina, tam mieszka jej siostra i ją zwiezie do domu, wiesz musi załatwić sprawy ...
-Wiem..my tez musimy, trzeba sprawdzać last minute!
-Trzeba! Chodź sprawdzimy co jest! PATRZ!!! JEST LOT do KATO!!! AAAAAAAAAA!!
-Czekaj..CZEKAj....O a dwa dni później jest lot do mnie, no pięknie! Trzeba do Kloppa zadzwonić!
No i zadzwoniliśmy, nie było żadnego problemu. Czyli Zuz leci do domu w piątek a ja w niedzielę...Załatwione, zabookowane!
-Ej Am... Chodź idziemy do kina!
-A co Ciebie wzięło ?- zapytałam zszokowana
-A czemu nie, fajny film leci, angielski z napisami po niemiecku, to Ty będziesz słuchać a ja czytać!
-No dobra to chodź.
-Bierzemy Sebę?
-NIEE! Znaczy... nie zróbmy babski wieczór- nie chciałam widzieć Seby... A wizja zostania z nim kilka dni samemu była straszna, oby Domi zdążyła wrócić , przebrałam się bo miałam dość spódniczki W TO i poszłyśmy na film- O MIŁOŚCI! Rozbeczałyśmy się pięć razy i wróciłyśmy do domu.
-Ładny był!
-No całkiem całkiem
-A nie chciałaś iść.
-Chciałam..Dobra ja idę spać... DOBRANOC ZUZ
-DOBRANOC Am
--------------------------------
Przepraszam MOPA Z ten mój i FLAKA Żart♥ Ale no :D AHAHA Reakcja była dobra♥ I Tak cie kochamy!♥
piątek, 12 września 2014
Rozdział 6
Do Domu Sebastiana wbiegłyśmy jak najszybciej!
-Zadzwoń do niego!-powiedziała Dominika patrząc na kartkę z numerem.
-Po co?- zadałam proste pytanie
-Po nic, umówcie się, a nóż widelec..no nie ma dziewczyny chłopak! Wiesz...bo jak nie Ty to ja zadzwonię!- śmiała się Domi
-Niech robi co chce, stracić taką okazję! Aww..ale jej problem!- mówiła Zuz.
-Dziewczyny..ja go nie znam
-Najwyższa pora poznać!
-Przyjechałam tu spędzić czas z kimś innym- z przyjaciółkami! Idziemy na spacer! - no i poszłyśmy, nie wiedziałam, czy chcę poznać dokładniej gwiazdę BVB...no bo na pewno nic z tego nie wyniknie, a ja się załamię... WYKLUCZONE! Przyjechałam tu dla Zuz i Domi! Dla Naszych marzeń!
Duży park, ławki..- usiadłyśmy
-Ja ciągle nie wierzę...
-Ja też... - skomentowałam słowa Zuz..
-Wiecie, że się z tego śmiałyśmy 2 dni temu.
-Nie wolno lekceważyć marzeń- uśmiechnęłam się
Przeszłyśmy się dalej. Strzeliłyśmy selfie i wrzuciłam na fejsa.
"To kwestia czasu, gdy całe nasze życie wywróci się do góry nogami. W : Dortmund, Germany. "- pstryk! Post dodany!
Po chwili dostałam sms-a.
"Hej! Załatwiłem sobie numer od Kloppo! Nie chciał mi dać, no ale uległ gdy mu powiedziałem że zostawiłaś bransoletkę w szatni.Masz czas dziś około 19? Weźmiesz dziewczyny, ja chlopaków i pójdziemy gdzieś.. no nie wiem..coś się wymyśli? Hmm..? Zdecydowana? ~Twój ukochany piłkarz, najlepszy, MISTRZ ŚWIATA! Erik <3 :*"
-To od Erika...Nie wiem czy miałybyście ochotę...szczególnie ty Domi...spotkać chłopaków z BVB... Nie..pewnie nie ,co? No to napisze mu, że...
-AM!!! Wariatko! TRUTNIU JEDEN! O której ? Juz jestem gotowa , wychodzę! - mówiła zaszokowana Zuz,a Domi znów stała w szoku
-Domi pobudka!
-Ja w to nie wierzę!- zaczęła piszczeć i podnosić nas do góry!-DZIEWCZYNY! MÓWCIE - TO SEN PRAWDA?
-Nie Domiś...To rzeczywistość, która nas zaczyna otaczać.!- uśmiechem odparłam
Poszłyśmy do domu się "ogarnąć"Ubrałyśmy się i pożegnaliśmy z Seba.
-Wychodzimy!
-SAME!?
_nie koniecznie!- uśmiechnęłam się do troskliwego Sebastiana
-Nie zgubicie się?
-Wątpię troskliwcu! -Zachichotałam i wyszłam do dziewczyn.
Poszłyśmy w umówione miejsce .
-I gdzie oni są!? A jak nas wystawili?- panikowała Zuzka.
-Nie..Nie możliwe... To nie podobne do Erika- mówiłam
-Ale ...-zaczęła Zuz po czym przed nami zahamowało auto
-Przepraszamy panienki za spóźnienie, wsiadajcie!- Tak zamurowało nas! Mats Hummels, własnie był przed nami, i do nas mówił.
Byłyśmy przez moment w szoku. Ale wsiadłyśmy. W środku jeszcze więcej niespodzianek ! KUBA, Marco, Erik!
-słyszałem , że Pani asystent Kloppo, gratulacje!- w pierwszej chwili nie zrozumiałam że mówią do mnie...
-A..Tak jakoś wyszło.- uśmiechnęłam się speszona.
-No to Polacy podbijają BVB - nie ma co! - powiedział do nas po Polsku Kuba
Zaczęliśmy się śmiać, po czym atmosfera się rozluźniła. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu... no dobra.. tylko pojechaliśmy, bo nie dało się wyjść z auta, paparazzi czatowało na każdy krok piłkarzy.
-To co wbijamy do mnie?-zaproponował Hummels
-O Mats jeśli tak prosisz - zaśmiał się Durm.
Po czym ruszyliśmy jakimś alejkami. "W życiu bym tu nie dotarła"-pomyślałam
Gdy zobaczyłyśmy jego dom zamurowało nas po raz 27843896 a gdy weszłyśmy do środka byłyśmy jeszcze w większym szoku.
-No no- tyle dałam z siebie wyrzucić
-Nieźle.-dodała Zuz, A Domi..no znowu nie kontaktowała ;)
-A Wy nie szukacie przypadkiem mieszkania w Dortmundzie- spytał Kuba
-wiesz jak to jest..na razie mamy gdzie mieszkać..jeszcze tyle spraw do załatwienie w Polsce...jedziemy tam za 2 tygodnie wszystko ogarnąć.
-Jak coś to mogę Wam pomóc, tez przez to przechodziłem- zaproponował pomoc Kuba
-Dzięki- odpowiedziała Dominika.
Siedzieliśmy, obejrzeliśmy jakiś film stwierdziłam z dziewczynami, że trzeba się zbierać.
-No Amm..nie nie jeszcze- chciał nas zatrzymać Mats
-Mats, my jutro normalnie do Pracy , na rano!
-A Bo to się raz o 5 kładło spać a o 7 na trening biegło- zaśmiał się Erik
-Ta..a potem wchodzisz do szatni i Łukasz z Kuba ci szafkę pokleili! Życiowe - dodał Marco patrząc co chwile na Zuz
-Dobra, Dobra, ich pierwszy tydzień! Niech się dobrze pokażą! Odwiozę Was!- zaproponował Kuba
Po drodze w końcu po POLSKU mogliśmy porozmawiać. Niemieckiego znałam podstawowe podstawy. Co raz więcej się uczyłam, no a teraz to już w ogóle trzeba było się zabrać do roboty!
-No to pa! Do jutra!
-PA!!! - powiedziałyśmy i poszłyśmy do domu Seby
-On jest IDEALNY w każdym calu- powiedziała Domi rzucając się na łóżko
-Każdy z nich jest!- dodałyśmy z Zuz bez apelacyjne
-Boję się, że to sen i że wstane i trego nie będzie. Nie będzie Dortmundu, nie będzie SIP, nie będzie WAS obok mnie, nie będzie Erika, Matsa, Seby chłopaków...
-To nie sen Am. Ale chętnie pójdę w kimono! -ziewnęła Zuzka
I rozeszłyśmy się do swoich łóżek, ale mimo późnej pory nie mogłam zasnąć, wyszłam na taras, świeciło się światło
-Hejj, nie śpisz-Zapytałam
-Nie... Jakoś tak wyszło..- Sebastian był wyraźnie smutny
Ubrałam bluzę i dosiadłam się do niego.KLIK
-Coś się stało?- zapytałam cicho
-Nic...-Am?
-Tak? - spojrzeliśmy sobie w oczy
Nic już nie powiedział , chwila wygrała, emocje. Jego usta połączyły się z moimi, złapał mnie za tył głowy! Przyciągną mocno do siebie i przytulił.
-Sebastian...
-Cii...
Idealnie całował.
Mimo wszystko wewnętrzny głos mówił mi, że coś jest nie tak! Czułam, że będąc blisko Sebastiana...nie czuję się bezpiecznie, może to cos w stylu znajomość na granicy ryzyka, romansu...
-Przepraszam,ale jak Ciebie zobaczyłem...
Milczałam. To była pierwsza taka sytuacja w życiu.
-Jeżeli...my ...możemy zapomnieć.
Ciągle milczałam.
-Dobranoc- zdecydowałam się odezwać i powędrowałam do łóżka. ale wiedziałam jedno- nie zasnę tej nocy
-----------------------------
Wymęczony rozdział prosto od Trutnia 1909! :)
-Zadzwoń do niego!-powiedziała Dominika patrząc na kartkę z numerem.
-Po co?- zadałam proste pytanie
-Po nic, umówcie się, a nóż widelec..no nie ma dziewczyny chłopak! Wiesz...bo jak nie Ty to ja zadzwonię!- śmiała się Domi
-Niech robi co chce, stracić taką okazję! Aww..ale jej problem!- mówiła Zuz.
-Dziewczyny..ja go nie znam
-Najwyższa pora poznać!
-Przyjechałam tu spędzić czas z kimś innym- z przyjaciółkami! Idziemy na spacer! - no i poszłyśmy, nie wiedziałam, czy chcę poznać dokładniej gwiazdę BVB...no bo na pewno nic z tego nie wyniknie, a ja się załamię... WYKLUCZONE! Przyjechałam tu dla Zuz i Domi! Dla Naszych marzeń!
Duży park, ławki..- usiadłyśmy
-Ja ciągle nie wierzę...
-Ja też... - skomentowałam słowa Zuz..
-Wiecie, że się z tego śmiałyśmy 2 dni temu.
-Nie wolno lekceważyć marzeń- uśmiechnęłam się
Przeszłyśmy się dalej. Strzeliłyśmy selfie i wrzuciłam na fejsa.
"To kwestia czasu, gdy całe nasze życie wywróci się do góry nogami. W : Dortmund, Germany. "- pstryk! Post dodany!
Po chwili dostałam sms-a.
"Hej! Załatwiłem sobie numer od Kloppo! Nie chciał mi dać, no ale uległ gdy mu powiedziałem że zostawiłaś bransoletkę w szatni.Masz czas dziś około 19? Weźmiesz dziewczyny, ja chlopaków i pójdziemy gdzieś.. no nie wiem..coś się wymyśli? Hmm..? Zdecydowana? ~Twój ukochany piłkarz, najlepszy, MISTRZ ŚWIATA! Erik <3 :*"
-To od Erika...Nie wiem czy miałybyście ochotę...szczególnie ty Domi...spotkać chłopaków z BVB... Nie..pewnie nie ,co? No to napisze mu, że...
-AM!!! Wariatko! TRUTNIU JEDEN! O której ? Juz jestem gotowa , wychodzę! - mówiła zaszokowana Zuz,a Domi znów stała w szoku
-Domi pobudka!
-Ja w to nie wierzę!- zaczęła piszczeć i podnosić nas do góry!-DZIEWCZYNY! MÓWCIE - TO SEN PRAWDA?
-Nie Domiś...To rzeczywistość, która nas zaczyna otaczać.!- uśmiechem odparłam
Poszłyśmy do domu się "ogarnąć"Ubrałyśmy się i pożegnaliśmy z Seba.
-Wychodzimy!
-SAME!?
_nie koniecznie!- uśmiechnęłam się do troskliwego Sebastiana
-Nie zgubicie się?
-Wątpię troskliwcu! -Zachichotałam i wyszłam do dziewczyn.
Poszłyśmy w umówione miejsce .
-I gdzie oni są!? A jak nas wystawili?- panikowała Zuzka.
-Nie..Nie możliwe... To nie podobne do Erika- mówiłam
-Ale ...-zaczęła Zuz po czym przed nami zahamowało auto
-Przepraszamy panienki za spóźnienie, wsiadajcie!- Tak zamurowało nas! Mats Hummels, własnie był przed nami, i do nas mówił.
Byłyśmy przez moment w szoku. Ale wsiadłyśmy. W środku jeszcze więcej niespodzianek ! KUBA, Marco, Erik!
-słyszałem , że Pani asystent Kloppo, gratulacje!- w pierwszej chwili nie zrozumiałam że mówią do mnie...
-A..Tak jakoś wyszło.- uśmiechnęłam się speszona.
-No to Polacy podbijają BVB - nie ma co! - powiedział do nas po Polsku Kuba
Zaczęliśmy się śmiać, po czym atmosfera się rozluźniła. Pojechaliśmy do jakiegoś klubu... no dobra.. tylko pojechaliśmy, bo nie dało się wyjść z auta, paparazzi czatowało na każdy krok piłkarzy.
-To co wbijamy do mnie?-zaproponował Hummels
-O Mats jeśli tak prosisz - zaśmiał się Durm.
Po czym ruszyliśmy jakimś alejkami. "W życiu bym tu nie dotarła"-pomyślałam
Gdy zobaczyłyśmy jego dom zamurowało nas po raz 27843896 a gdy weszłyśmy do środka byłyśmy jeszcze w większym szoku.
-No no- tyle dałam z siebie wyrzucić
-Nieźle.-dodała Zuz, A Domi..no znowu nie kontaktowała ;)
-A Wy nie szukacie przypadkiem mieszkania w Dortmundzie- spytał Kuba
-wiesz jak to jest..na razie mamy gdzie mieszkać..jeszcze tyle spraw do załatwienie w Polsce...jedziemy tam za 2 tygodnie wszystko ogarnąć.
-Jak coś to mogę Wam pomóc, tez przez to przechodziłem- zaproponował pomoc Kuba
-Dzięki- odpowiedziała Dominika.
Siedzieliśmy, obejrzeliśmy jakiś film stwierdziłam z dziewczynami, że trzeba się zbierać.
-No Amm..nie nie jeszcze- chciał nas zatrzymać Mats
-Mats, my jutro normalnie do Pracy , na rano!
-A Bo to się raz o 5 kładło spać a o 7 na trening biegło- zaśmiał się Erik
-Ta..a potem wchodzisz do szatni i Łukasz z Kuba ci szafkę pokleili! Życiowe - dodał Marco patrząc co chwile na Zuz
-Dobra, Dobra, ich pierwszy tydzień! Niech się dobrze pokażą! Odwiozę Was!- zaproponował Kuba
Po drodze w końcu po POLSKU mogliśmy porozmawiać. Niemieckiego znałam podstawowe podstawy. Co raz więcej się uczyłam, no a teraz to już w ogóle trzeba było się zabrać do roboty!
-No to pa! Do jutra!
-PA!!! - powiedziałyśmy i poszłyśmy do domu Seby
-On jest IDEALNY w każdym calu- powiedziała Domi rzucając się na łóżko
-Każdy z nich jest!- dodałyśmy z Zuz bez apelacyjne
-Boję się, że to sen i że wstane i trego nie będzie. Nie będzie Dortmundu, nie będzie SIP, nie będzie WAS obok mnie, nie będzie Erika, Matsa, Seby chłopaków...
-To nie sen Am. Ale chętnie pójdę w kimono! -ziewnęła Zuzka
I rozeszłyśmy się do swoich łóżek, ale mimo późnej pory nie mogłam zasnąć, wyszłam na taras, świeciło się światło
-Hejj, nie śpisz-Zapytałam
-Nie... Jakoś tak wyszło..- Sebastian był wyraźnie smutny
Ubrałam bluzę i dosiadłam się do niego.KLIK
-Coś się stało?- zapytałam cicho
-Nic...-Am?
-Tak? - spojrzeliśmy sobie w oczy
Nic już nie powiedział , chwila wygrała, emocje. Jego usta połączyły się z moimi, złapał mnie za tył głowy! Przyciągną mocno do siebie i przytulił.
-Sebastian...
-Cii...
Idealnie całował.
Mimo wszystko wewnętrzny głos mówił mi, że coś jest nie tak! Czułam, że będąc blisko Sebastiana...nie czuję się bezpiecznie, może to cos w stylu znajomość na granicy ryzyka, romansu...
-Przepraszam,ale jak Ciebie zobaczyłem...
Milczałam. To była pierwsza taka sytuacja w życiu.
-Jeżeli...my ...możemy zapomnieć.
Ciągle milczałam.
-Dobranoc- zdecydowałam się odezwać i powędrowałam do łóżka. ale wiedziałam jedno- nie zasnę tej nocy
-----------------------------
Wymęczony rozdział prosto od Trutnia 1909! :)
niedziela, 7 września 2014
Rozdział 5
-Poważnie??- zapytały zdziwione.
-poważnie- uśmiechnęłam się delikatnie i weszłam do Hostelu. Przebrałyśmy się i wziełyśmy szybki prysznic po czym napisałam do Sebastiana.
"Co taaaaam? :) "
Po kilku minutach dostałam odpowiedź!
Siedzę sam jak palec w domu...ehh... A Wy juz w Polsce?
Zaśmiałam się i pomyślałam co odpisać!
Nie. Długa historia. Siedzimy w Dortmundzie! Spotkamy się? :)
"OK, czekam za 20 minut na Starym Rynku!"
Szybko zabrałam telefon do torebki i kilka potrzebnych rzeczy. Rzuciłam coś na pożegnanie do dziewczyn i wyszłam na przystanek. Sebastian był już na miejscu.
-hej!
-Hej!
-Amelia...powiesz mi o co tutaj chodzi?
-EEee...w skrócie?
kiwnął głową.
-Zuzka zapomniała biletów powrotnych... poszliśmy na trening do damskiej sekcji BVB i dziewczyny się dostały. I nie wiemy co robić. Tak w skrócie!
-CO? HAHH no niezły skrót coś czuję... A Ty? Nie dostałaś się?
-Gdybyś widział jak gram nie dziwił byś się tak.
-To co...wracasz do Polski?
-Oj..Sebastian nie wiem..nic już nie wiem. na razie mamy na głowie sprawy meldunkowe. Hotele i hostele pękają w szwach!
-Ej.. to co nic nie mówicie! Zbierajcie manatki i wpadajcie do mnie! Siedzę sam jak ten palec w tym domu! Rodzice wpadną raz na miesiąc i to wszystko!
-nie możemy ci się tak zrzucić na głowę - odparłam
-jasne, że możecie! Pokaże Wam Dortmund! Poznacie ludzi!
To nie było w moim stylu, ale jeśli człowiek nie ma gdzie mieszkać to ratuje się każdą opcją! Wahałam SIĘ jeszcze przez chwilę, no ale sytuacja mówi sama za siebie. Liga zaczynała się za tydzień. Czas na podejmowanie szybkich decyzji! Zadzwoniłam do dziewczyn, były w szoku, ale zgodziły się na taki zwrot akcji!
Było już po 22, a my przyjechaliśmy do domy Seby. Do SIP miał może z dwa kilometry i było widać ten piękny stadion z balkonu.
- Czujcie się jak u siebie! - krzyknął Sebastian i rzucił się zmęczony na łóżko!- Ej.. Może zrobimy nockę!? Zaraz dzwonię do Mateusza, Maksa i jeszcze kilku kumpli. Będzie zabawa!
Mimo, że byłyśmy już tym wszystkim zmęczone i marzyłyśmy o śnie, nie wybrzydzałyśmy. To jego dom!
Po godzinie dom "naszego wybawcy" zamienił się w klub, dyskotekę!
W lodówce było tylko piwo, chipsy walały się po całym domu, a muzyka zatrzęsła całym osiedlem!
Już nie czułyśmy zmęczenia. Około 4 nad ranem wszyscy posneli w przeróżnych miejscach!
Mati spał na schodach, Ken za łóżko wybrał wannę, a Maks idealnie czuł się w kuchni!
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Zuzkę która już szukała wody do picia.
-Co tu się działo!?
-Am..pojęcia nie mam! A wypiłam maks 2 piwa!
-No nieźle. Trzeba tu ogarnąć.
Obudziłyśmy Dominikę i posprzątałyśmy dom ( tyle o ile się dało) Wyszłyśmy do ogrodu, by odetchnąć!
-Uff..
-No było ciekawie...
-A co z BVB, decydujemy się!?
-Nie wiem...
-czemu nie! Wiecie ile dziewczyn chce być na
waszym miejscu!?- Powiedział Seba w drzwiach\
-O witamy królewicza!
-Witam moje 3 królewny!
-Już nie słodźcie bo cukrzycy dostanę - wtrącił Mateusz z roztrzepaną grzywką
- Oj tam! Nie przesadzaj Osti! -uśmiechnęła się Zuz
Po 15 wszyscy rozeszli się do domów. To był czas na podjęcie decyzji, zadzwonienia do rodziców, rodziny, przyjaciół z Polski.
-Tato, to nie powtarzalna okazja! - kłóciłam się
-A co ze studiami!? - krzyczał co raz głośniej
-Zrobię w Dortmundzie
-Nie znasz języka
-Nauczę się
-WRACAJ!
-Nie! Zostaje, zdecydowałam!
-Z kimś kogo znasz z internetu... Amelia!
-TATO! Znasz je! Miałeś okazje poznać i Zuz i Dominikę! Dobra.. zostaje to moja decyzja, Pa tato...
-Am...!
Nie słuchałam dalej- rozłączyłam się i ze łzami w oczach pobiegłam przed siebie, trzasnęłam furtka i biegłam ile sił w nogach- jakby ktoś mnie gonił!
-Amm!? - zawołał Sebastian zdziwiony, ale już go nie słyszałam
Biegłam, miałam na sobie sportowy strój bo w planach miałam wieczorne bieganie. Ale po co wszystko planować!?
Biegłam jak nigdy. Mijając SIP usłyszałam
-Am..Ame..Amelia? !!
Zwolniłam, odwróciłam głowę i stanęłam
-Dzień Dobry trenerze!
-Mów mi Jurgen, hej Amme..A..
-Może być Am! -uśmiechnęłam się
-No powiem Ci, że chyba błąd zrobiłem, patrząc jak zasuwasz!
-Nie..AHHA To tak..wyjątkowo jakoś!
-Zdecydowałaś się?
-Ta..Ni..To znaczy...
-Potrzebujesz czasu? rozumiem.
-Nie! To znaczy... już podjęłam decyzję i mam nadzieję, że nie będę żałować. Zostaje na SIP!
-WSPANIALE!- dodał i podniósł mnie!
-HAH no bez przesady!
-A dziewczyny się zdecydowały?
-To znaczy.trzeba z nimi rozmawiać... wybiegłam z domu jak rozmawiały z rodzinami.
-Dobra, już cie nie zatrzymuje! leć!
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia Am!
Pobiegłam nad jezioro. Tam usiadłam zmęczona na ławce...podjęłam decyzję..za szybko..to kwestia impulsu, źle zrobiłam, tata zawsze ma rację, a ja go zawsze nie słucham i żałuje!
"hej! ♥ Tęsknicie za mną? Jest taka sprawa, że... zostaję w Dortmundzie.. Mam tu już załatwiona prace..przepraszam!♥ tęsknie! Przyjaźń to przetrwa prawda? Kochająca zawsze Am"- napisałam do przyjaciółki i rozpłakałam się.
Nie zwracałam uwagi na innych! Na nic! Płakałam - po prostu!
-Hej coś się stało? Mogę Ci jakoś pomóc? -zapytał młody Niemiec.
-Nie..- odpowiedziałam nie patrząc na rozmówce. ten usiadł koło mnie i podał mi chusteczkę.
-Erik jestem!- uśmiechnął się i podał mi dłoń
Spojrzałam. Przetarłam oczy! Erik!? Ten Erik DURM????
-Hej...Am..Amelia, możesz mówić Am. - uśmiechnęłam się delikatnie
-To jak juz się znamy. To co się dzieje?
-Nic..JA...nic się nie układa.
-Hmm?
-Nie jestem stąd ... przyjechałam z Polski...na Wasz mecz...
Wtedy już widziała że go poznałam.
-Tak...potem nie miałam jak wrócić i.. nie właściwie... nie znamy się a ja Ci opowiadam moje problemy..przepraszam.
-Ej! Spokojnie! Mogę Ci pomóc... Chcesz wrócić! Tak?
-Nie... to znaczy... ja... Przepraszam.- powiedziałam i znów pobiegłam ile sił w nogach.
Słyszałam tylko!
-Poczekaj! Am!
I uczucie że ktoś za mną biegnie. "dodałam gazu". i uciekłam chowając się za którymś z drzew. Widziałam, że Erik szukał mnie przez moment. Ale nie znalazł! Uf.. co ja robię!?
Wróciłam do domu Sebastiana, dziewczyny już były pewne- zostają! Ja też. (chyba)
Tydzień nie wiadomo kiedy zleciał! Ogrom spraw meldunkowych! I tak za 2 tygodnie musimy jechać do polski by załatwić tam sprawy! Trochę tego na naszych głowach!
Dziś pierwszy dzień!
-Dziewczyny wstawajcie - krzyknął zaspany Sebastian po czym jak wszedł do kuchni zastał gotowe do wyjścia lokatorki
-I tak nie spałyśmy!- zaśmiałyśmy się w tym samym czasie
-Powodzenia!
Dziewczyny wyszły. Spojrzałam na Sebastiana.
-Powodzenie Pani Trener!
-Na razie asystent - sprzedałam mu pstryczka w nos i zaśmiałam się jak zawsze po czym spojrzeliśmy sobie w oczy. Chwila ciszy.
-Lecę pa! - szybko zakończyłam sytuację.
-To co Podbijmy SIP! - krzyknęła Zuz.
-Podbijmy!
Dotarłyśmy, dziewczyny poszły do szatani, a ja do pokoju trenerów.
No tak... Tylko gdzie to jest!? Hm..
Na szczęście przede mną szedł młody chłopak, chyba piłkarz, był w dresie BVB z torbą.
-Przepraszam, gdzie jest pokój tre..- przerwałam gdy chłopak się odwrócił.
-Am???
-E..Cześć Erik..
-Co ty tu robisz!?
-Ja..Tu pracuje...
-Hmm.. To to był twój problem!?
-Wiesz.. nie jest łatwo zakończyć wszystko z dnia na dzień i zacząć żyć w innym kraju bez języka..
-Czekaj... Otwórz buzie..
-Słucham..
-No otwórz.
Zrobiłam to nie wiedząc o co chodzi.
-MASZ język ! - zaśmiał się na cały hol
-Dowcipniś! - dodałam uśmiechnięta! No dobra udało mu się, pocieszył!
-To o co się pytałaś?
-A.. No... Gdzie jest pokój trenerów.
-Wow! WOW! WOW! Trenerów????
-Tak..
-No ładnie..czekaj słyszałem coś...Asystentka KLOPPO! NO tak mówił coś o Am.. nie skojarzyłem! Chodź zaprowadzę Cię! - chwycił mnie szybko za rękę i szybkim chodem poszedł w jakiś korytarz!
-Ejj nie tak szybko! -
-Wiem, że umiesz szybciej! WIDZIAŁEM!- pokazał mi język i znów się uśmiechnął, swoją droga pozytywny facet!
- To te drzwi!- zapukał i otworzył- Dzień Dobry, starszy uczeń przyprowadził nową uczennicę!
-O świetnie! Amm! Witaj! Dzięki Erik.
-Polecam się na przyszłość - i z udawana poważną miną UKŁONIŁ się
_Wariat - pomyślałam
Dostałam wskazówki co i jak! Rozgrzewkę miałam poprowadzić według własnej inicjatywy - zrobiłam to! Reszty uczyłam się na bieżąco. Po treningu Klopp wręczył mi wielką kopertę!
-To już opłacony przez BVB kurs na licencje trenera.
Szybko to sie toczy! Bardzo szybko!
_A...dziękuję- wydukałam
-Spokojnie, jak coś zawsze pomogę! Tez to przechodziłem..EE Męka!- zachęcił mnie Klopp śmiejąc się jak to ma zwyczaj!
Poczekałam na dziewczyny i wyszłyśmy z SIP. Nagle ktoś zaczął krzyczeć za naszymi plecami.
-AMMM! AMMM!
odwróciłyśmy się wszystkie.
-O Boże to ERIK DURM!!!!!!!!!!!- Mówiła zaskoczona DOMINIKA! - DURMMM!!AAAAAAA
-hej dziewczyny, Erik jestem.
-Hej, ja jestem Zuz, a to..- spojrzałyśmy na Dominikę która stałą wpatrzona w Erika jak nieprzytomna - A TO Domi...
-Hej!.. Am słuchaj jak coś to tu masz mój numer! Tylko już nie uciekaj!
-Pomyślę - spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać - Oj żartuje!
-To ja lecę na trening!
-Pa!
-PAA!!
Nagle Domi wyrwała kartkę z mojej ręki!
-HIHI To już jest moje! - po czym zaczełysmy za nią biec! Śmiechu było co nie miara!
Czy na prawdę mam żałować? Może tak miało być?
------------------------
TAk! jest napisany! Czekam na komentarze! Bo strasznie motywują! A siedziałam nad tym rozdziałem cała niedzielę a i tak w 100 proc zadowolona nie jestem! BUZIAKI Trzymajcie się ! :*
TRUTEŃ 1909
-poważnie- uśmiechnęłam się delikatnie i weszłam do Hostelu. Przebrałyśmy się i wziełyśmy szybki prysznic po czym napisałam do Sebastiana.
"Co taaaaam? :) "
Po kilku minutach dostałam odpowiedź!
Siedzę sam jak palec w domu...ehh... A Wy juz w Polsce?
Zaśmiałam się i pomyślałam co odpisać!
Nie. Długa historia. Siedzimy w Dortmundzie! Spotkamy się? :)
"OK, czekam za 20 minut na Starym Rynku!"
Szybko zabrałam telefon do torebki i kilka potrzebnych rzeczy. Rzuciłam coś na pożegnanie do dziewczyn i wyszłam na przystanek. Sebastian był już na miejscu.
-hej!
-Hej!
-Amelia...powiesz mi o co tutaj chodzi?
-EEee...w skrócie?
kiwnął głową.
-Zuzka zapomniała biletów powrotnych... poszliśmy na trening do damskiej sekcji BVB i dziewczyny się dostały. I nie wiemy co robić. Tak w skrócie!
-CO? HAHH no niezły skrót coś czuję... A Ty? Nie dostałaś się?
-Gdybyś widział jak gram nie dziwił byś się tak.
-To co...wracasz do Polski?
-Oj..Sebastian nie wiem..nic już nie wiem. na razie mamy na głowie sprawy meldunkowe. Hotele i hostele pękają w szwach!
-Ej.. to co nic nie mówicie! Zbierajcie manatki i wpadajcie do mnie! Siedzę sam jak ten palec w tym domu! Rodzice wpadną raz na miesiąc i to wszystko!
-nie możemy ci się tak zrzucić na głowę - odparłam
-jasne, że możecie! Pokaże Wam Dortmund! Poznacie ludzi!
To nie było w moim stylu, ale jeśli człowiek nie ma gdzie mieszkać to ratuje się każdą opcją! Wahałam SIĘ jeszcze przez chwilę, no ale sytuacja mówi sama za siebie. Liga zaczynała się za tydzień. Czas na podejmowanie szybkich decyzji! Zadzwoniłam do dziewczyn, były w szoku, ale zgodziły się na taki zwrot akcji!
Było już po 22, a my przyjechaliśmy do domy Seby. Do SIP miał może z dwa kilometry i było widać ten piękny stadion z balkonu.
- Czujcie się jak u siebie! - krzyknął Sebastian i rzucił się zmęczony na łóżko!- Ej.. Może zrobimy nockę!? Zaraz dzwonię do Mateusza, Maksa i jeszcze kilku kumpli. Będzie zabawa!
Mimo, że byłyśmy już tym wszystkim zmęczone i marzyłyśmy o śnie, nie wybrzydzałyśmy. To jego dom!
Po godzinie dom "naszego wybawcy" zamienił się w klub, dyskotekę!
W lodówce było tylko piwo, chipsy walały się po całym domu, a muzyka zatrzęsła całym osiedlem!
Już nie czułyśmy zmęczenia. Około 4 nad ranem wszyscy posneli w przeróżnych miejscach!
Mati spał na schodach, Ken za łóżko wybrał wannę, a Maks idealnie czuł się w kuchni!
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Zuzkę która już szukała wody do picia.
-Co tu się działo!?
-Am..pojęcia nie mam! A wypiłam maks 2 piwa!
-No nieźle. Trzeba tu ogarnąć.
Obudziłyśmy Dominikę i posprzątałyśmy dom ( tyle o ile się dało) Wyszłyśmy do ogrodu, by odetchnąć!
-Uff..
-No było ciekawie...
-A co z BVB, decydujemy się!?
-Nie wiem...
-czemu nie! Wiecie ile dziewczyn chce być na
waszym miejscu!?- Powiedział Seba w drzwiach\
-O witamy królewicza!
-Witam moje 3 królewny!
-Już nie słodźcie bo cukrzycy dostanę - wtrącił Mateusz z roztrzepaną grzywką
- Oj tam! Nie przesadzaj Osti! -uśmiechnęła się Zuz
Po 15 wszyscy rozeszli się do domów. To był czas na podjęcie decyzji, zadzwonienia do rodziców, rodziny, przyjaciół z Polski.
-Tato, to nie powtarzalna okazja! - kłóciłam się
-A co ze studiami!? - krzyczał co raz głośniej
-Zrobię w Dortmundzie
-Nie znasz języka
-Nauczę się
-WRACAJ!
-Nie! Zostaje, zdecydowałam!
-Z kimś kogo znasz z internetu... Amelia!
-TATO! Znasz je! Miałeś okazje poznać i Zuz i Dominikę! Dobra.. zostaje to moja decyzja, Pa tato...
-Am...!
Nie słuchałam dalej- rozłączyłam się i ze łzami w oczach pobiegłam przed siebie, trzasnęłam furtka i biegłam ile sił w nogach- jakby ktoś mnie gonił!
-Amm!? - zawołał Sebastian zdziwiony, ale już go nie słyszałam
Biegłam, miałam na sobie sportowy strój bo w planach miałam wieczorne bieganie. Ale po co wszystko planować!?
Biegłam jak nigdy. Mijając SIP usłyszałam
-Am..Ame..Amelia? !!
Zwolniłam, odwróciłam głowę i stanęłam
-Dzień Dobry trenerze!
-Mów mi Jurgen, hej Amme..A..
-Może być Am! -uśmiechnęłam się
-No powiem Ci, że chyba błąd zrobiłem, patrząc jak zasuwasz!
-Nie..AHHA To tak..wyjątkowo jakoś!
-Zdecydowałaś się?
-Ta..Ni..To znaczy...
-Potrzebujesz czasu? rozumiem.
-Nie! To znaczy... już podjęłam decyzję i mam nadzieję, że nie będę żałować. Zostaje na SIP!
-WSPANIALE!- dodał i podniósł mnie!
-HAH no bez przesady!
-A dziewczyny się zdecydowały?
-To znaczy.trzeba z nimi rozmawiać... wybiegłam z domu jak rozmawiały z rodzinami.
-Dobra, już cie nie zatrzymuje! leć!
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia Am!
Pobiegłam nad jezioro. Tam usiadłam zmęczona na ławce...podjęłam decyzję..za szybko..to kwestia impulsu, źle zrobiłam, tata zawsze ma rację, a ja go zawsze nie słucham i żałuje!
"hej! ♥ Tęsknicie za mną? Jest taka sprawa, że... zostaję w Dortmundzie.. Mam tu już załatwiona prace..przepraszam!♥ tęsknie! Przyjaźń to przetrwa prawda? Kochająca zawsze Am"- napisałam do przyjaciółki i rozpłakałam się.
Nie zwracałam uwagi na innych! Na nic! Płakałam - po prostu!
-Hej coś się stało? Mogę Ci jakoś pomóc? -zapytał młody Niemiec.
-Nie..- odpowiedziałam nie patrząc na rozmówce. ten usiadł koło mnie i podał mi chusteczkę.
-Erik jestem!- uśmiechnął się i podał mi dłoń
Spojrzałam. Przetarłam oczy! Erik!? Ten Erik DURM????
-Hej...Am..Amelia, możesz mówić Am. - uśmiechnęłam się delikatnie
-To jak juz się znamy. To co się dzieje?
-Nic..JA...nic się nie układa.
-Hmm?
-Nie jestem stąd ... przyjechałam z Polski...na Wasz mecz...
Wtedy już widziała że go poznałam.
-Tak...potem nie miałam jak wrócić i.. nie właściwie... nie znamy się a ja Ci opowiadam moje problemy..przepraszam.
-Ej! Spokojnie! Mogę Ci pomóc... Chcesz wrócić! Tak?
-Nie... to znaczy... ja... Przepraszam.- powiedziałam i znów pobiegłam ile sił w nogach.
Słyszałam tylko!
-Poczekaj! Am!
I uczucie że ktoś za mną biegnie. "dodałam gazu". i uciekłam chowając się za którymś z drzew. Widziałam, że Erik szukał mnie przez moment. Ale nie znalazł! Uf.. co ja robię!?
Wróciłam do domu Sebastiana, dziewczyny już były pewne- zostają! Ja też. (chyba)
Tydzień nie wiadomo kiedy zleciał! Ogrom spraw meldunkowych! I tak za 2 tygodnie musimy jechać do polski by załatwić tam sprawy! Trochę tego na naszych głowach!
Dziś pierwszy dzień!
-Dziewczyny wstawajcie - krzyknął zaspany Sebastian po czym jak wszedł do kuchni zastał gotowe do wyjścia lokatorki
-I tak nie spałyśmy!- zaśmiałyśmy się w tym samym czasie
-Powodzenia!
Dziewczyny wyszły. Spojrzałam na Sebastiana.
-Powodzenie Pani Trener!
-Na razie asystent - sprzedałam mu pstryczka w nos i zaśmiałam się jak zawsze po czym spojrzeliśmy sobie w oczy. Chwila ciszy.
-Lecę pa! - szybko zakończyłam sytuację.
-To co Podbijmy SIP! - krzyknęła Zuz.
-Podbijmy!
Dotarłyśmy, dziewczyny poszły do szatani, a ja do pokoju trenerów.
No tak... Tylko gdzie to jest!? Hm..
Na szczęście przede mną szedł młody chłopak, chyba piłkarz, był w dresie BVB z torbą.
-Przepraszam, gdzie jest pokój tre..- przerwałam gdy chłopak się odwrócił.
-Am???
-E..Cześć Erik..
-Co ty tu robisz!?
-Ja..Tu pracuje...
-Hmm.. To to był twój problem!?
-Wiesz.. nie jest łatwo zakończyć wszystko z dnia na dzień i zacząć żyć w innym kraju bez języka..
-Czekaj... Otwórz buzie..
-Słucham..
-No otwórz.
Zrobiłam to nie wiedząc o co chodzi.
-MASZ język ! - zaśmiał się na cały hol
-Dowcipniś! - dodałam uśmiechnięta! No dobra udało mu się, pocieszył!
-To o co się pytałaś?
-A.. No... Gdzie jest pokój trenerów.
-Wow! WOW! WOW! Trenerów????
-Tak..
-No ładnie..czekaj słyszałem coś...Asystentka KLOPPO! NO tak mówił coś o Am.. nie skojarzyłem! Chodź zaprowadzę Cię! - chwycił mnie szybko za rękę i szybkim chodem poszedł w jakiś korytarz!
-Ejj nie tak szybko! -
-Wiem, że umiesz szybciej! WIDZIAŁEM!- pokazał mi język i znów się uśmiechnął, swoją droga pozytywny facet!
- To te drzwi!- zapukał i otworzył- Dzień Dobry, starszy uczeń przyprowadził nową uczennicę!
-O świetnie! Amm! Witaj! Dzięki Erik.
-Polecam się na przyszłość - i z udawana poważną miną UKŁONIŁ się
_Wariat - pomyślałam
Dostałam wskazówki co i jak! Rozgrzewkę miałam poprowadzić według własnej inicjatywy - zrobiłam to! Reszty uczyłam się na bieżąco. Po treningu Klopp wręczył mi wielką kopertę!
-To już opłacony przez BVB kurs na licencje trenera.
Szybko to sie toczy! Bardzo szybko!
_A...dziękuję- wydukałam
-Spokojnie, jak coś zawsze pomogę! Tez to przechodziłem..EE Męka!- zachęcił mnie Klopp śmiejąc się jak to ma zwyczaj!
Poczekałam na dziewczyny i wyszłyśmy z SIP. Nagle ktoś zaczął krzyczeć za naszymi plecami.
-AMMM! AMMM!
odwróciłyśmy się wszystkie.
-O Boże to ERIK DURM!!!!!!!!!!!- Mówiła zaskoczona DOMINIKA! - DURMMM!!AAAAAAA
-hej dziewczyny, Erik jestem.
-Hej, ja jestem Zuz, a to..- spojrzałyśmy na Dominikę która stałą wpatrzona w Erika jak nieprzytomna - A TO Domi...
-Hej!.. Am słuchaj jak coś to tu masz mój numer! Tylko już nie uciekaj!
-Pomyślę - spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać - Oj żartuje!
-To ja lecę na trening!
-Pa!
-PAA!!
Nagle Domi wyrwała kartkę z mojej ręki!
-HIHI To już jest moje! - po czym zaczełysmy za nią biec! Śmiechu było co nie miara!
Czy na prawdę mam żałować? Może tak miało być?
------------------------
TAk! jest napisany! Czekam na komentarze! Bo strasznie motywują! A siedziałam nad tym rozdziałem cała niedzielę a i tak w 100 proc zadowolona nie jestem! BUZIAKI Trzymajcie się ! :*
TRUTEŃ 1909
środa, 27 sierpnia 2014
Rozdział 4
Poranek upłynął nam na sprawach "nowego meldunku" w Dortmundzie, bo w naszym hotelu miejsc już nie było, BA! Nie tylko w naszym!
-No to pięknie- powiedziałam pakując ostatnią torbę
-Czekajcie, ja to jakoś naprawie...
-Zuzka jak?- pytała się zmęczona tym wszystkim Dominika
Zapadła cisza, która nie trwała z a długo- zadzwonił telefon.
-Może to Klopp?- powiedziała ożywiona ZUZ
-Dzwoni po to by powiedzieć, że nie nadajemy się do drużyny?- zapytałam
-Oj cicho, odbieram!- Każda z nas patrzyła na minę Dominiki, z minuty na minutę jej twarz uśmiechała się coraz bardziej, w końcu się rozłączyła.
-Co? CO? CO sie tak śmiejesz??- pytała nerwowo Zuzanna
-HHAH
-No Doma!- zdenerwowałam się
-Jego angielki akcent jest po prostu GENIALNY! GENIALNY
Spojrzenie na Dominikę, na Zuzkę, o co jej chodzi!
-HAH wasze miny też są genialne! Jurgen kazał nam przyjść za godzinę na SIP
-Czyli nic nie wiemy dokładnie...ehhh super...- powiedziałam po czym opuściłyśmy hotel i wsiadłyśmy do autobusu. PO 40 minutach byliśmy Na Signal Iduna Park.
-Wchodzimy?
-Lepiej być za szybko niż za późno - palnęłam i ruszyłyśmy w stronę wejścia.
-A co jak powie, że się dostałyśmy?- zadała pytanie Dominika
-To... Oj Domi, będziemy się martwić potem, jak się nie dostaniemy to też trzeba szukać rozwiązania, żeby do domu wrócić.- Zuzka spuściła wzrok w podłogę- Przepraszam.
-Zuz...Każdemu mogło się zdarzyć...za kilka lat będziemy się z tego śmiali
-OBY!
Czas minął dość szybko i zeszły się inne dziewczyny.
Jurgen zaczął swoją przemowę
"Hej, słuchajcie wybór jest trudny, bo to pierwszy sezon i zaczynamy z damską drużyną od zera!Szukamy talentów, dobrych zawodników, którzy pracują z całych sił by osiągnąć sukces. To, ze teraz któraś z WAs się nie dostała nie skreśla możliwości próbowania za rok! Cenie sobie dużo pracy i przebiegniętych kilometrów! Dobra , do brzegu! Wybrałem : Toe, Katharin, Sori, Anoterskuana, R..RZ..Z..r..Rzeka...POlka? Co Wy z tymi nazwiskami macie!? Ja mam Klopp ładnie, prosto idealnie- zaśmiał się, a Zuzka stała nie ruchomo, Doris, Tekwo,Kowalska, Zarenko, Anreasta...
Ekipa podzieliła się na dwie, właściwie trzy drużyny- Piszczące dziewczyny, które cieszyły się, Te co nie dowierzały, że się dostały i te co się.. no nie dostały!
Moja pierwsza myśl to...WOW Moje przyjaciółki w BVB! A Druga? Jak ja wrócę do domu!?
"A i chciałbym prosić "Tarska" na słówko"- dopowiedział Kloppo, próbując przebić się przez wiele krzyczących dziewczyn.
-Tak, słucham- zapytałam, gdy odeszliśmy na bok.
-Jeżeli chodzi o granie, to mógłbym wziąć Cię do drużyny, ale nie ukrywam, że siedziałabyś sporo na ławce, a wątpię, że by Cię to satysfakcjonowało
-A To nowość, ale z drugiej strony, lepiej siedzieć na ławce BVB niż na ławce w reprezentacji szkolnej- pomyślałam - Nie, chyba nie- odpowiedziałam Kloppowi
-No właśnie... Więc...widziałem jak prowadziłaś dla dziewczyn rozgrzewkę, jak zagrzewałaś je do walki. Ja jestem tu trenerem bo nikt nie mógł się chętny i dobry znaleźć , muszę poszukać sobie asystenta i nie ukrywam, że mam w planach zrobić potem z niego trenera.
Patrzyłam na Jurgena z zapytaniem w oczach "O co Ci Chodzi człowieku- po co mi to mówisz?" nie skojarzyłam faktów.
-Więc jeśli tylko chciałabyś...zostać moja asystentką...
Zamurowało mnie! Że ja? Asystentką JURGENA KLOPPA!?? HAHAH!
-Ee..Znaczy..To na pewno prestiżowe zajęcie, ale muszę się namyśleć skontaktować z rodziną, oddzwonię dobrze?
-Tak nie ma sprawy, dziewczyny z decyzją do zastanowienia się żeby grac mają dwa dni, wystarczy Ci tyle?
_ee..tak chyba tak.
Podeszłam do dziewczyn!
-I CO??
_AMELIA!??I Co???
-Nic..- wbiłam wzrok w murawę..-Idziemy? Kawka herbatka i wam opowiem?
-No jak najszybciej!
Wybiegłyśmy wręcz z SIP, ze świadomością, że tu wrócimy...
Znalazłyśmy małą kawiarenkę i od razu tam wpadłyśmy.
- To opowiadaj- niecierpliwiła się ZUZKA
-Jurgen... Zaproponował, że mogę wejść do drużyny...
-TO SUPER!!!
-Domi... czekaj..Ale miałabym siedzieć na ławce i czekać na fale kontuzji.
-Ej to możliwe, patrząc na ostatnie sezony- zaśmiała się Zuz
-Zuzka...bez przesady!
-I co? Decydujesz się?- spytała smutna Doma- My bez Ciebie nie gramy!
-Tak, wracamy od zaraz do POLSKI!
-HAHH..dziewczyny, macie szanse na karierę... ja na razie ...pomyślę..bo ( nie nie powiem im teraz!)
Potem chodziłysmy po Hostelach! Tak mamy jeden nocleg! Bo od jutra już wszystkie pokoje zajęte!
Zostawiłyśmy rzeczy i stwierdziłyśmy, ze pójdziemy pobiegać.
-No szybciej dziewczyny, kilometry w przebiegniętym meczu to Wasz cel!- Motywowałam i śmiałam się na całego to po tym treningu chciałam powiedzieć im całą prawdę!
-Amelia...
-Co Amelia? do roboty! Jeszcze 10 kółeczek!
-Ty..Klopp przy niej to nic! -zaśmiała się Zuzka nie wiedząc co mówi
PO treningu dziewczyny uśmiechając się do mnie stwierdziły zgodnie
-E tam Klopp, ja mam Am!
-HAH A co ja mam was trenować?-zaśmiałam się!
-TAK!
-A więc witam serdecznie, Amelia Tarska Asystentka trenera damskiej drużyny Borussi Dortmund
-HAH Fajnie by było!-zaśmiała się Domi myśląc, że żartuje
-No to masz to jak w banku!
-Am..nie mówisz nam całej prawdy!
_no teraz już mówię- uśmiechnęłam się
----------------------------------
Aga tak cisnęła, że musiałam napisać! Nie wiem sama co bedzie dalej wiec czekam na ciekawe propozycje! :) Buziaki :*
-No to pięknie- powiedziałam pakując ostatnią torbę
-Czekajcie, ja to jakoś naprawie...
-Zuzka jak?- pytała się zmęczona tym wszystkim Dominika
Zapadła cisza, która nie trwała z a długo- zadzwonił telefon.
-Może to Klopp?- powiedziała ożywiona ZUZ
-Dzwoni po to by powiedzieć, że nie nadajemy się do drużyny?- zapytałam
-Oj cicho, odbieram!- Każda z nas patrzyła na minę Dominiki, z minuty na minutę jej twarz uśmiechała się coraz bardziej, w końcu się rozłączyła.
-Co? CO? CO sie tak śmiejesz??- pytała nerwowo Zuzanna
-HHAH
-No Doma!- zdenerwowałam się
-Jego angielki akcent jest po prostu GENIALNY! GENIALNY
Spojrzenie na Dominikę, na Zuzkę, o co jej chodzi!
-HAH wasze miny też są genialne! Jurgen kazał nam przyjść za godzinę na SIP
-Czyli nic nie wiemy dokładnie...ehhh super...- powiedziałam po czym opuściłyśmy hotel i wsiadłyśmy do autobusu. PO 40 minutach byliśmy Na Signal Iduna Park.
-Wchodzimy?
-Lepiej być za szybko niż za późno - palnęłam i ruszyłyśmy w stronę wejścia.
-A co jak powie, że się dostałyśmy?- zadała pytanie Dominika
-To... Oj Domi, będziemy się martwić potem, jak się nie dostaniemy to też trzeba szukać rozwiązania, żeby do domu wrócić.- Zuzka spuściła wzrok w podłogę- Przepraszam.
-Zuz...Każdemu mogło się zdarzyć...za kilka lat będziemy się z tego śmiali
-OBY!
Czas minął dość szybko i zeszły się inne dziewczyny.
Jurgen zaczął swoją przemowę
"Hej, słuchajcie wybór jest trudny, bo to pierwszy sezon i zaczynamy z damską drużyną od zera!Szukamy talentów, dobrych zawodników, którzy pracują z całych sił by osiągnąć sukces. To, ze teraz któraś z WAs się nie dostała nie skreśla możliwości próbowania za rok! Cenie sobie dużo pracy i przebiegniętych kilometrów! Dobra , do brzegu! Wybrałem : Toe, Katharin, Sori, Anoterskuana, R..RZ..Z..r..Rzeka...POlka? Co Wy z tymi nazwiskami macie!? Ja mam Klopp ładnie, prosto idealnie- zaśmiał się, a Zuzka stała nie ruchomo, Doris, Tekwo,Kowalska, Zarenko, Anreasta...
Ekipa podzieliła się na dwie, właściwie trzy drużyny- Piszczące dziewczyny, które cieszyły się, Te co nie dowierzały, że się dostały i te co się.. no nie dostały!
Moja pierwsza myśl to...WOW Moje przyjaciółki w BVB! A Druga? Jak ja wrócę do domu!?
"A i chciałbym prosić "Tarska" na słówko"- dopowiedział Kloppo, próbując przebić się przez wiele krzyczących dziewczyn.
-Tak, słucham- zapytałam, gdy odeszliśmy na bok.
-Jeżeli chodzi o granie, to mógłbym wziąć Cię do drużyny, ale nie ukrywam, że siedziałabyś sporo na ławce, a wątpię, że by Cię to satysfakcjonowało
-A To nowość, ale z drugiej strony, lepiej siedzieć na ławce BVB niż na ławce w reprezentacji szkolnej- pomyślałam - Nie, chyba nie- odpowiedziałam Kloppowi
-No właśnie... Więc...widziałem jak prowadziłaś dla dziewczyn rozgrzewkę, jak zagrzewałaś je do walki. Ja jestem tu trenerem bo nikt nie mógł się chętny i dobry znaleźć , muszę poszukać sobie asystenta i nie ukrywam, że mam w planach zrobić potem z niego trenera.
Patrzyłam na Jurgena z zapytaniem w oczach "O co Ci Chodzi człowieku- po co mi to mówisz?" nie skojarzyłam faktów.
-Więc jeśli tylko chciałabyś...zostać moja asystentką...
Zamurowało mnie! Że ja? Asystentką JURGENA KLOPPA!?? HAHAH!
-Ee..Znaczy..To na pewno prestiżowe zajęcie, ale muszę się namyśleć skontaktować z rodziną, oddzwonię dobrze?
-Tak nie ma sprawy, dziewczyny z decyzją do zastanowienia się żeby grac mają dwa dni, wystarczy Ci tyle?
_ee..tak chyba tak.
Podeszłam do dziewczyn!
-I CO??
_AMELIA!??I Co???
-Nic..- wbiłam wzrok w murawę..-Idziemy? Kawka herbatka i wam opowiem?
-No jak najszybciej!
Wybiegłyśmy wręcz z SIP, ze świadomością, że tu wrócimy...
Znalazłyśmy małą kawiarenkę i od razu tam wpadłyśmy.
- To opowiadaj- niecierpliwiła się ZUZKA
-Jurgen... Zaproponował, że mogę wejść do drużyny...
-TO SUPER!!!
-Domi... czekaj..Ale miałabym siedzieć na ławce i czekać na fale kontuzji.
-Ej to możliwe, patrząc na ostatnie sezony- zaśmiała się Zuz
-Zuzka...bez przesady!
-I co? Decydujesz się?- spytała smutna Doma- My bez Ciebie nie gramy!
-Tak, wracamy od zaraz do POLSKI!
-HAHH..dziewczyny, macie szanse na karierę... ja na razie ...pomyślę..bo ( nie nie powiem im teraz!)
Potem chodziłysmy po Hostelach! Tak mamy jeden nocleg! Bo od jutra już wszystkie pokoje zajęte!
Zostawiłyśmy rzeczy i stwierdziłyśmy, ze pójdziemy pobiegać.
-No szybciej dziewczyny, kilometry w przebiegniętym meczu to Wasz cel!- Motywowałam i śmiałam się na całego to po tym treningu chciałam powiedzieć im całą prawdę!
-Amelia...
-Co Amelia? do roboty! Jeszcze 10 kółeczek!
-Ty..Klopp przy niej to nic! -zaśmiała się Zuzka nie wiedząc co mówi
PO treningu dziewczyny uśmiechając się do mnie stwierdziły zgodnie
-E tam Klopp, ja mam Am!
-HAH A co ja mam was trenować?-zaśmiałam się!
-TAK!
-A więc witam serdecznie, Amelia Tarska Asystentka trenera damskiej drużyny Borussi Dortmund
-HAH Fajnie by było!-zaśmiała się Domi myśląc, że żartuje
-No to masz to jak w banku!
-Am..nie mówisz nam całej prawdy!
_no teraz już mówię- uśmiechnęłam się
----------------------------------
Aga tak cisnęła, że musiałam napisać! Nie wiem sama co bedzie dalej wiec czekam na ciekawe propozycje! :) Buziaki :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
